Jestem raczej księżniczką – wywiad z Ella Eyre

Mimo, nie wydała nowego albumu, brytyjskie media wróżą jej ogromny sukces. Większość osób kojarzy ją z niewiarygodnej burzy włosów, której na pierwszy rzut oka nie da się okiełznać i która stanowi dużą część jej całego ciała, ale także z hitu Rudimental „Waiting All Night”.

Ma dopiero 19 lat, ale jej głos brzmi jakby wypiła parę hektolitrów whiskey i spaliła kartony papierosów. Ella Eyre promuje na świecie album, którego jeszcze nie ma. Z wizytą wpadła także do Warszawy i przed odśpiewaniem sześciu kawałków opowiedziała nam, jak to jest być artystką z mniej niż rocznym stażem.

EllaEyre_foto P. Tarasewicz-128

Jak to jest być królową?
Jak to jest być królową? Co za pytanie? Nigdy nie myślałam o osobie, jako o królowej. Bardziej jak o księżniczce.

Ale BBC nazwało Cię królową kolaboracji.
Teraz rozumiem! Dzięki temu miałam mnóstwo okazji, żeby pokazać się, na długo przed wydaniem swojego własnego materiału. Całkiem zabawnie jest współpracować w tak krótkim czasie z tyloma różnymi muzykami, którzy reprezentują zupełnie odmienną muzykę. Teraz mam duże doświadczenie, którego nie miałabym startując solo. Z zespołem Rudimental pojechałam w siedmiomiesięczną trasę. Samo podróżowanie z nimi jednym autobusem już było ciekawym doznaniem. Poza tym występy Rudimental to jest zawsze gigantyczna energia, chłopaki mają niewiarygodny kontakt z publicznością. To pomogło mi ułożyć moje własne występy.

EllaEyre_foto P. Tarasewicz-137

Domyślam się, że to dla Ciebie było niesamowite przeżycie, skoro masz dopiero 19 lat.
Niby tak, ale większość osób twierdzi, że nie zachowuję się jak moi rówieśnicy. Przez to często zapominam, ile faktyczne mam lat. Podczas wyjazdu tylko czasami zdarzyło mi się poszaleć z zespołem. Ważne jest to, żeby nauczyć się czerpać ze swojej pracy przyjemność. Inaczej, to nie ma sensu. Nie mogę traktować wszystkiego zbyt poważnie.

Wracając do duetów. Nie jesteś pierwszą brytyjską artystką, która rozpoczyna swoją karierę właśnie w ten sposób. Emeli Sandé zrobiła dokładnie to samo, nawet z tymi samymi zespołami.
To właśnie pokazuje siłę współpracy. Jest to idealny start dla młodych artystów. Emeli nagrała wspaniały singiel z Professorem Greenem. Widać, że to podziałało i pokazało, jakie ma możliwości wokalne. Faktycznie jest teraz o wiele więcej możliwości kolaboracji, niż parę lat temu, ale dzięki nim artyści mogą stworzyć zupełnie nową jakość. Nic tak nie rozwija jak współpraca dwóch kreatywnych jednostek.

Jak szukałaś współpracowników? Dzwoniłaś, przesyłałaś nagrania, czy może ktoś cię przyuważył w studiu i zaprosił?
Jeżeli chodzi o Rudimental, to stało się to chwilę po tym, jak dołączyłam do mojej wytwórni. Oni właśnie kończyli nagrywać swój album i szukali różnych ciekawych głosów, które wzbogaciłyby materiał. Dostali moje demo, zaprosili do studia i pod koniec próby zaprosili mnie w trasę. Od razu się zgodziłam. Chwilę wcześniej osiągnęli sukces z kawałkiem „Feel The Love”, więc wybór był prosty. Podobnie było z Bastille i Naughty Boy. Jesteśmy w tej samej wytwórni, więc współpraca wyszła bardzo naturalnie. Najlepsze w tym było to, że nikt nie traktował tego jak produktu, który musimy stworzyć, tylko jako eksperyment. Albo wyjdzie, albo nie! Dostaliśmy wolną rękę i jak widać to pomogło.

Teraz jesteś na krawędzi kariery. Boisz się czegoś? Jest jakaś rzecz, której uważasz, że nie podołasz?
Jeszcze nie. Czuję raczej adrenalinę. Moja muzyka jest bardzo osobista. Pisałam ją aż trzy lata. Mam nadzieję, że ludziom się spodoba i odbiorą ją tak, jak ja. Reakcja publiczności na te rzeczy, które już opublikowałam, dodaje mi tylko odwagi. Teraz pokazałam zaledwie trzy utwory i już nie mogę się doczekać, kiedy zaprezentuję cały materiał.

Uczyłaś się w największej fabryce gwiazd w Wielkiej Brytanii, chodzi mi o BRIT School. Większość aktualnych gwiazd skończyło właśnie tę szkołę.
No właśnie, to nie było tak. W zasadzie nie wiedziałam nic o BRIT School. Właśnie opuszczałam poprzednią szkołę i moja mama powiedziała, że muszę się dalej rozwijać. Wtedy postanowiłam, że będę aktorką. Dlatego stwierdziliśmy, że spróbujemy właśnie z tą szkołą. Musiałam wrócić do Londynu po pięciu latach mieszkania w innym miejscu. Nie wiedziałam niczego o muzyce i całym przemyśle muzycznym. Totalnie nie byłam do tego przygotowana. Dlatego zdecydowałam się pójść do tej szkoły.