Jesień z serialami. Nowe amerykańskie produkcje, które warto mieć na oku

Jak co roku wśród zapowiedzi amerykańskich stacji telewizyjnych jest kilkadziesiąt premierowych tytułów. Wiele z nich zniknie po pierwszym sezonie, sporo jest typowych formatów o dzielnych policjantach, lekarzach i innych przedstawicielach służb, dzięki którym cała Ameryka może rano spokojnie zjeść płatki. Są kolejne rodziny, którym będzie towarzyszył śmiech z offu, i siostra Supermana, na którą czeka cały Krypton. Wśród propozycji wyłowiłem to, co zapowiada się ciekawie.

„Scream Queens”

Znudziło wam się „American Horror Story”? Ryan Murphy, odpowiedzialny za sukces nie tylko „AHS”, lecz także „Glee”, przygotował nowy serialowy horror, a zarazem wskrzesił kolejną nieco zapomnianą gwiazdę kina. Po Jessice Lange wpadła mu w ręce Jamie Lee Curtis, tu w roli surowej dziekan college’u. Serial zapowiada się na mariaż upiornej młodzieżowej komedii spod znaku „Mean Girls” i solidnego slashera z mnóstwem nawiązań do klasyki gatunku – na czele z „Halloween”, w którym na młodziutką Curtis polował Michael Myers. W „Scream Queens” krzyczeć będzie m.in. Emma Roberts, a życie – ku uciesze wielu – stracą prawdopodobnie bożyszcza nastolatek, Nick Jonas i Ariana Grande.
premiera: 22 września

„Blindspot”

Pośrodku Times Square z torby podróżnej wyłania się naga kobieta. Całe ciało ma pokryte tajemniczymi tatuażami. Dziewczyna nic nie pamięta, nie wie, kim jest i przez kogo została porwana. Wkrótce okazuje się, że wszystkie rysunki, które znalazły się na jej skórze, są wskazówkami potrzebnymi do rozwiązania zagadki. Nowy kryminalny thriller „Blindspot” z piękną Jaimie Alexander w roli głównej ma obiecujący punkt wyjścia. Aktorka jest bardzo szczupła, więc pozostaje mieć nadzieję, że do ostatecznego rozwiązania zagadki nie będziemy musieli czekać przez osiem kolejnych sezonów.
premiera: 21 września

„The Muppets”

Mamy sentyment. Do ich twórcy Jima Hensona, który zmarł w 1990 roku, i czasów, gdy wykonawca gadających, kolorowych marionetek mógł stać się rozpoznawalnym na całym świecie artystą. Nowa serialowa odsłona „Muppetów” utrzymana jest w konwencji telewizyjnej docu-dramy. Muppety są tym razem zabieganymi pracownikami studia, które produkuje wieczorny talk-show „Up Late with Miss Piggy”. Zgryźliwy i bystry Kermit jest kierownikiem, Piggy gwiazdorzy, Orzeł Sam pilnuje moralnych standardów, a Miś Fozzy zakochuje się w prawdziwej kobiecie. Czyli bardziej dla dorosłych niż dzieci. W projekcie palce maczali m.in. Bill Barretta, który z serią związany jest od lat 90., czy twórcy odpowiedzialni za sukces „Teorii wielkiego podrywu”.
premiera: 22 września

„Man in the High Castle”

Frapujące political fiction na motywach powieści s-f Philipa K. Dicka. Twórcy (wśród producentów m.in. Ridley Scott) przenoszą na mały ekran sugestywną wizję alternatywnego zakończenia II wojny światowej. Państwa Osi wygrały – na ponurych ulicach Nowego Jorku królują swastyka i brunatny mundur, a nad słonecznym San Francisco dominuje japońska flaga. Fabuła skupia się na perypetiach młodych Amerykanów stawiających pierwsze kroki w ruchu oporu. Ponadto polityczne intrygi mające prowadzić do odsunięcia od władzy sfiksowanego Hitlera, tu cierpiącego na Parkinsona. Scenografia w zwiastunie wygląda kapitalnie. Mam tylko nadzieję, że serial nie okaże się wyłącznie tubą amerykańskiego patriotyzmu.
premiera: listopad

„The Grinder”

Z sitcomami jest pewien problem. Zwykle sprawiają wrażenie wyciętych z jednej sztancy, jakby po „Świecie według Bundych” w świecie telewizyjnych komedii wszyscy scenarzyści przysnęli na kanapie Ala. W kolejnych produkcjach zmienia się jedynie obicie kanapy i aktorzy, którzy siedzą na niej przed statyczną kamerą. A żarty zazwyczaj bawią chyba tylko maszynkę do generowania śmiechu z offu. „The Grinder” ma jednak potencjał – humorystyczny i na więcej niż jeden sezon. To historia aktora, który po kilku sezonach gry w serialu prawniczym postanawia założyć własną kancelarię prawniczej. Zabawniej pewnie by było, gdyby główny bohater grał wcześniej w serialu o chirurgach plastycznych, ale i tak dam szansę. W roli głównej osierocony po „Parks & Recreation” Rob Lowe, sztywny jak zwykle, ale w tym przypadku to prawdopodobnie atut.
premiera: 29 września

I jeszcze jeden, na który poczekamy trochę dłużej:

„Vinyl”

Reżyser takich kultowych tytułów jak „Taksówkarz” czy „Chłopcy z ferajny”, autor sukcesu „Zakazanego imperium” oraz muzyk obecny na scenie od ponad 50 lat, ikona rocka i legenda The Rolling Stones. Martin Scorsese i Mick Jagger. Ten reżysersko-producencki tandem nie powinien zawieść. Podpisany przez tuzów amerykańskiej popkultury serial opowiada o nowojorskiej wytwórni muzycznej w samym środku obyczajowej rewolucji lat 70. Na pierwszym planie Bobby Cannavale jako łowca talentów. W tle dragi i seks, punk i disco, show-biznesowe porachunki i życie amerykańskiej bohemy.
premiera: 2016