Gdzie jeść, gdzie pić? – przewodnik weekendowy vol. 2

Łagodnie nas traktuje jesień w tym roku. Nie ma wymówek żeby grzać się pod kocem w domu, jeszcze nie. Jeżeli już powoli zapadacie w sen zimowy i przespaliście nasze relacje z nowo otwartych miejscówek, nic straconego, przypominamy i zachęcamy do odwiedzenia. Czas wyjść na żer i obrosnąć tłuszczem!

Jest wiele potraw po zjedzeniu których czujemy się szczęśliwsi. Gorąca szarlotka z lodami, dobrze usmażony kawał mięcha, prawdziwie włoska pizza… Mało co jednak krzepi ciało i ducha jak micha makaronu, czy też bardziej swojsko – kluchów. W dżdżyste popołudnia klimatem do słonecznej Italii  przeniesie nas wizyta w otwartej na Ochocie Io, Raviolo. Podstawą karty są tu oczywiście pierożki z farszem pod najróżniejszymi postaciami. Mamy grające pierwsze skrzypce ravioli, okrągłe margherite, trójkątne pansotti oraz tortellini. Od niedawna Io, Raviolo zaczęło serwować śniadania. Dzień rozpoczęty od domowych racuszków z jabłkami i aromatycznej włoskiej kawy to dobry dzień. Sprawdźcie naszą relację – tutaj.  Nieco bardziej międzynarodowo, ale nadal z makaronem jako motywem przewodnim można zjeść w Klucha od ucha do ucha. Ten otwarty na Al. Jana Pawła II lokal, to taki trochę „do it yourself”. Spokojnie, nie każą wam brudzić się mąką i zagniatać ciasta. Musicie za to sami zdecydować jaki rodzaj pasty chcecie dostać, z którym sosem i w jakiej wielkości. Możliwości do eksperymentów jest całe mnóstwo. Nie wszystkie jednak połączenia się sprawdzają, co okazało się podczas naszej wizyty w Klusce. Więcej możecie przeczyta tutaj.

zdjęcie-1-620x350

Io, Raviolo

 

Kolejny sposób na treściwe (i tanie!) danie odkryliśmy na Nowym Świecie. Nasza narodowa specjalność – ziemniak. Szara eminencja codziennego posiłku. Kto by jednak przypuszczał, że na talerzu może grać pierwsze skrzypce? W Warsaw Potato zwykła pyra ubrana jest w nowe szaty. Gzik Bzik, Skandynawski, Ostatni Samuraj czy Grek Zorba to tylko niektóre jej odsłony. Najedzą się i głodomory i weganie i spragnieni słodkich smaków. Fajnie, że na ziemniaka można wpaść nawet bardzo późną porą. Alternatywa dla poimprezowego kebaba? Czemu nie! Więcej, czytajcie – tu.

10468472_303991893132766_8703177415234697403_o

Warsaw Potato

 

Micha kluchów, ziemniak z pieca…co jeszcze (nie licząc %) może nas rozgrzać? A może ostra, aromatyczna meksykańska kuchnia? W Warszawie nietrudno natknąć się na burrito, wrapy, tortille czy inne tego typu dania, ale żeby zjeść naprawdę dobrze, autentycznie po meksykańsku trzeba wiedzieć gdzie się kierować. Działający od niedawna food track Taco Libre zaoferuje wam i jedno i drugie. Prawdziwe smaki ulicznego jedzenia do Polski przywieźli grotołazi, przy okazji jednej ze swoich speleologicznych wypraw. Mamy więc już autentyzm. A żeby się przekonać czy i drugi warunek jest spełniony, po prostu do nich wpadnijcie. Albo przeczytajcie naszą relację – tutaj. Ostre smaki możemy też odnaleźć na Żoliborzu w nowo otwartej restauracji właścicieli  Secret Life Cafe, Ósmej Kolonii. Ich kuchnia proponuje wegetariańsko-wegańskie dania z azjatyckim twistem. Jest lekko, sezonowo, orientalnie, z zaskakującymi połączeniami smakowymi. Zaintrygowani? Więcej – tutaj.

1900018_308980755955081_262347669495653569_n

Ósma Kolonia

 

Jedzenie jedzeniem, a co co picia? W Barze Wieczornym nie pozwolą żebyście uschli z pragnienia. Napoją przyzwoicie, a na pewno nieszablonowo. Jak cydr to szlachetny Dzik, jak piwo to rzadko spotykane Kamionkowskie, a jak drinki to specjalnie dobrane przez barmana. W Barze zdecydowanie można się zasiedzieć. Ba, nawet trzeba! Od rana lokal przemienia się w Kawiarnie Poranną, gdzie można zjeść pyszne śniadania. Magia! Więcej – tutaj.

Dodaj komentarz