„Jerry’ego Lee Lewisa opowieść o własnym życiu” – Skandalicznie nudny

„Jerry’ego Lee Lewisa opowieść o własnym życiu”, Rick Bragg, Czarne

Skandalicznie nudny

Pierwszy prawdziwy dzikus rock’n’rolla, Jerry Lee Lewis, kojarzony jest głównie z ekspresyjnego sposobu gry na fortepianie (który regularnie podpalał) oraz małżeństwa z własną 13-letnią kuzynką. Jeśli ktoś sięgnie po książkę pióra Ricka Bragga i przebrnie przez to opasłe tomiszcze, dowie się dużo więcej o płonących fortepianach, kontrowersyjnych relacjach z krewnymi oraz trwającej kilka dekad walce ze słabnącą popularnością. Na grubo ponad 500 stronach aż roi się od skandali, przełamywaniu obyczajowego tabu, seksu, narkotyków, alkoholu i pionierskich dla rock’n’rolla występów.

Być może ze względu na ten natłok, po pewnym czasie zaczynamy o dziwo ziewać ze znużenia po kolejnym podobnym rozdziale. Dużo ciekawiej i mimo wszystko barwniej wypadają barwne opisy amerykańskiego Południa sprzed kulturalnej rewolucji. „Pas biblijny” jawi się jako miejsce, gdzie niestosowny ruch biodrami na scenie mógł spowodować zakaz wizyt w mieście. A jednocześnie spora część społeczności nie widziała nic dziwnego w związku 22-letniego faceta z młodszą o połowę krewną… „Jerry’ego Lee Lewisa opowieść o własnym życiu” to poprawna biografia, ale raczej dla fanatyków prehistorii rock’n’rolla i amerykańskiego Południa niż przypadkowego czytelnika. Ten nie dotrwa pewnie do połowy.