Jakub Gierszał – Szczęśliwi ci, co w nocy zygzakiem idąc, skandują „Legia”

Teraz: powinno się liczyć najbardziej, ale często o tym zapominamy i myślimy o tym, co było albo będzie. Przez to uciekają chwile, które są piękne. Ale jak tu egzekwować carpe diem, skoro wciąż trzeba coś ogarniać?

Przede mną: mam nadzieję, że trochę rozjaśnienia, bo jeszcze mało rozumiem z tego świata. Chociaż przyjmuję też taką ewentualność, że „nie wiedzieć” to permanentny stan umysłu. Trzeba mieć sporą odwagę, żeby sobie powiedzieć „nie wiem”.

Moment chwały: jest wtedy, kiedy dowiadujesz się, że zostałeś obsadzony. Wtedy można się cieszyć. Później jest praca i bywają różne momenty, też bardzo pozytywne, ale raczej już nie chwały. Nagrody czy wyróżnienia przede wszystkim napędzają koniunkturę, ale zawsze to miłe uczucie dostać nagrodę, prawda?

Foto: Tomek Tyndyk

Miasto moje, a w nim: jakiś kretyn trąbi i wrzeszczy, ktoś liczy drobne na ławce, policja straszy wszędzie, smog dusi, na mieszkanie nikogo nie stać, a nikt tego całego bałaganu nie ogarnia. Szczęśliwi ci, co w nocy zygzakiem idąc, skandują „Legia”. Potem następuje wiosna i wszystko jakoś inaczej, lepiej wygląda. Już tak nie trąbią, już tak nie szaro. Wtedy można godzinami spacerować po mieście bez celu. To bardzo inspirujące zajęcie.

Dzień czy noc? To się ze sobą miesza. Wstajesz w nocy, idziesz spać po południu. Albo nie śpisz całą noc, żeby pracować w dzień, i tak przez kilka dni, żeby potem wstać znowu na szóstą rano. Film jest zależny od pogody, ekspozycji i pozwoleń na zdjęcia, a ja jestem zależny od filmu.

W dzieciństwie: wszystko wydaje się proste. Może jest proste. Dorastanie to proces zapominania. Może dzieci znają tajemnice świata i to ich należy słuchać najuważniej? Wszystko, co następuje potem, to przykra konsekwencja narodzenia, często więc wracamy myślami do kraju lat dziecinnych, bo tam jest zapisana jakaś tajemnica, tam byliśmy chyba „bardziej wiedzący”.