Instagram Stories, czyli „Szatan kazał tańczyć” – recenzja

„Szatan kazał tańczyć”
reż. Katarzyna Rosłaniec

Nie ma chyba w polskim kinie równie kontrowersyjnej reżyserki, co Katarzyna Rosłaniec. Sięga po nośne i trudne tematy, żongluje estetykami, balansując na granicy kiczu i zdaje się nie przejmować
tym, co myślą inni. Każdy film Rosłaniec wywołuje skrajne emocje i oceny, jednak liczba zwolenników jej twórczości ewidentnie przewyższa grono przeciwników – dowodem są nagrody na festiwalach i tłumy widzów, które przyciągnęły do kin zarówno „Galerianki”, jak i „Bejbi blues”. Trzeci film w karierze reżyserki jest równie, jeśli nie bardziej, niegrzeczny, odważny i bezkompromisowy. Wyjątkowa okazuje się już sama jego stylistyka, będąca filmowym odzwierciedleniem form znanych z serwisów społecznościowych. Obraz jest w formacie 4:3, co nawiązuje do kwadratowych zdjęć z Instagrama, a każda scena trwa 2 minuty, przez co cały film wydaje się rozciągniętą w czasie relacją nakręconą przy pomocy Snapchata. Dodajmy do tego losową kolejność tych krótkich sekwencji, podkreślającą chaos panujący w życiu głównej bohaterki – młodej dziewczyny, która odniosła sukces dzięki debiutanckiej książce nazywanej współczesną wersją „Lolity”. W postać zagubionej i upadlającej się pisarki wciela się brawurowo Magdalena Berus. Pokonuje kolejne kręgi artystycznego i codziennego piekła – zmaga się z brakiem weny, szuka ucieczki w przypadkowym seksie, a także w masturbacji, alkoholu i narkotykach. Wciąż głodna wrażeń, uczuć i akceptacji, dąży do samozatracenia. Na dodatek ma problemy z sercem, bo reżyserkę do nakręcenia filmu zainspirowała prawdziwa historia dziewczyny, która po wszczepieniu rozrusznika zamiast zamknąć się w domu, zaczęła żyć pełnią życia. „Szatan kazał tańczyć” można traktować jako kobiecą odpowiedź na „Wszystkie nieprzespane noce” i to właśnie kobietom, szczególnie tym, które żyją w dużych miastach i oddają się nocnemu życiu, film z pewnością przypadnie do gustu. To atrakcyjny wizualnie, przekraczający granice – i formalne, i tzw. dobrego smaku – film, który wprowadza nieco świeżego powietrza i barw do trochę zatęchłego, szarego polskiego kina.

obsada: Magdalena Berus, Łukasz Simlat, Marta Nieradkiewicz
Holandia/Polska 2017, 97 min
Kino Świat, 5 maja

tekst: Olaf Kaczmarek

  • noname

    „Obraz jest w formacie 4:3, co nawiązuje do kwadratowych zdjęć z Instagrama” peunta punktująca poziom tego tekstu…bullshit do kwadratu o wymiarach 4:3 …

  • Martyna

    Film mi osobiście się podobał- poszłam zupełnie bez oczekiwań i spodobała mi się forma wizualna i obsada. Reżyserka również dobrze ujęła problem samotności w wielkim mieście