Ile książek przeczytasz w 2020? Ekipa Big Book Cafe poleca najlepsze książki na nowy rok!

Jak tam Wasze postanowienia noworoczne? Na Goodreads i Facebooku widzieliśmy w ostatnich dniach sporo deklaracji związanych z czytelniczymi wyzwaniami. Postanowiliśmy zatem Was trochę zdopingować i poprosiliśmy ekipę Big Book Cafe, która wybrała dla Was najważniejsze książki ostatnich miesięcy. W sam raz na rozpoczęcie czytelniczego wyzwania lub…noworoczny prezent!

 Big Book Cafe to księgarnia, kawiarnia i centrum zdarzeń literackich. Miejsce stworzone jest przez Fundację „Kultura nie boli“,  jedną z najbardziej aktywnych organizacji pozarządowych działających w obszarze wspierania literatury. Fundacja w oryginalny sposób ożywia dyskusję o sensowności czytania, wywołuje do odpowiedzi najważniejszych twórców literackiego wszechświata, łączy pisarstwo z pulsem codzienności. Od sześciu lat organizuje Big Book Festival.

Poleca Anna Król

ANNA KROL

Mikołaj Łodziński: Stramer. Wydawnictwo Literackie


Powieść Łozińskiego jest niezwykła, bo mieści w sobie jakby osiem powieści. Pisarz opowiada tę samą historię z perspektywy każdego z członków rodziny, nieustanie zmieniając punt widzenia. Dzięki temu jesteśmy wciąż tak samo blisko Rutka, Salka, Hesia, Reny, Weli, Nuska, Nathana i Rywki; ich marzeń, decyzji i najskrytszych tajemnic. Przepiękna historia o zwykłych ludziach i wielkiej historii. O przeznaczeniu i tym, co nieuniknione. Cudowna, wciągająca literatura.

Jarosław Mikołajewski: Cień w cień. Dowody na istnienie

Zaskakująco osobista książka pisarza i poety Jarosława Mikołajewskiego o Zuzannie Ginczance. Studium zakochania w nieżyjącej poetce i szaleńczej próbie dotarcia do jej wnętrza. Mikołajewski popada w rodzaj literackiego obłędu – jeździ do miejsc, z którymi związana była Ginczanka, czyta wszystko co o niej napisano, spotyka się z ludźmi, którzy ją znali, fantazjuje o kąpieli w wannie, w której ona się zanurzała. Niezwykła opowieść reportażowa i biografia niespodziewanej miłości. Uczucia do cienia, za którym nigdy nie zdołamy nadążyć.

 

Dominika Słowik: Zimowla. Znak


Zimowla to druga powieść młodziutkiej autorki. I jest to powieść wspaniała. Dojrzała, świetnie, literacko napisana, wciągająca i tajemnicza. Dominika Słowik w brawurowy sposób miesza w niej czasy, światy i rzeczywistości. Wszystko jest w niej zwyczajne i magiczne zarazem. Chce się czytać „Zimowlę” wieczorami, poznając kolejnych bohaterów i śledząc ich historie, z których każda jest tak samo ważna i niesamowita.

Poleca Paulina Wilk

Elizabeth Strout: Olive powraca, Wielka Litera

Surowa proza o dużej sile rażenia. Ultraproste zdania naładowanej znaczeniami i uczuciami. W centrum opowieści stoi stara, nieustraszona kobieta, która nie ma nic do stracenia i odważa się na odrobinę szczęścia. W tle mała społeczność, ludzkie cierpienia i triumfy. Życie obnażone i prawdziwe do bólu. Lektura tylko dla odważnych.

Jamie Bartlett: Ludzie przeciw technologii. Jak internet zabija demokrację (i jak możemy ją ocalić). Post Factum

Jeśli wydaje Ci się, że demokracja w dobie Instagrama nie działa – masz rację. Znawca dark netu, analityk danych i sieci rozkłada władzę na czynniki pierwsze. Bez złudzeń pisze o tym, jak niewiele zostało nam wolności. Ale głowa do góry – podaj też kilka niezłych sposobów na ratunek! Idealna książka dla sceptyków i zatroskanych o cały świat.

 

Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski: Wielicki. Piekło mnie nie chciało. Agora

Zaczyna się od szczytu – tego najważniejszego, zimowego Everestu. A potem, wbrew wszystkiemu, tempo i napięcie rosną. Wciągająca, napisana z przytupem i bez ozdobników historia człowieka i jego epoki. Dla ambitnych, których ciągnie w górę i dla nieśmiało trzymających się ziemi. Uwaga, wysokie zagrożenie pasją wspinaczkową!

 

Poleca Bartosz Kamiński

Julia Boyd: Wakacje w Trzeciej Rzeszy. Prószyński i S-ka

Znakomita książka historyczna, której podtytuł wyjaśnia prawie wszystko: „Narodziny faszyzmu oczami zwykłych ludzi”. Należy dodać, że tymi ludźmi są obcokrajowcy odwiedzający Niemcy w latach 20. i 30. XX wieku. Co widzieli, a czego nie zdołali dostrzec? A może po prostu nie chcieli widzieć? Z rozmaitych relacji wyłuskanych z listów do krewnych, osobistych wspomnień i dyplomatycznych raportów brytyjska historyczka zbudowała wciągającą narrację o międzywojennej Europie i o tym, jak łatwo zlekceważyć katastrofalne w skutkach nastroje społeczne, na których zaczynają żerować radykalne ugrupowania polityczne. To książka również o tym, jak w istocie działa propaganda – lektura, która zwłaszcza dziś budzi dreszcz niepokoju.

 

Sigrid Nunez: Przyjaciel. Pauza

Jedna z najwspanialszych powieści, jaka wpadła mi ręce w ostatnich latach. Książka z tych, które nie tylko oferują możliwość głębokiego wzruszenia, ale prowokują do zastanowienia się nad własnym życiem. Ta niby prosta historia kobiety, która po samobójstwie partnera przygarnia jego psa, toczy się w środowisku intelektualistów, pisarzy i wydawców, i jest zarazem subtelną grą z czytelnikiem, grą na wielu poziomach. To opowieść o radzeniu sobie z przemijaniem oraz celebracja sztuki jako środka na przygniatające życiowe doświadczenia. W spowitej aurą melancholii historii jest wiele humoru, więc książkę czyta się jednym tchem, nie tylko dlatego, że jest niedługa.

 

Zuzanna Ginczanka: Poezje zebrane (1931-1944). Marginesy

Jeśli kogoś ominęła szansa, by wzbogacić swój księgozbiór o poezje Ginczanki w jednym z poprzednich wydań, teraz ma okazję do nadrobienia zaległości. Twórczość zamordowanej w czasie wojny poetki przeżywa obecnie renesans, a ten zbiór – piękny edytorsko, wzbogacony zdjęciami i ilustracjami – potwierdza, że była wyjątkowym zjawiskiem na międzywojennej polskiej scenie literackiej, zjawiskiem nie do zlekceważenia i nie do zapomnienia. Tom ukazuje pełne spektrum jej dokonań. Dużo, jak na kogoś, kto zginął nie przeżywszy nawet 28 lat.

Poleca Julia Rzemek


Polecam trzy bardzo kobiece książki, z wyrazistymi bohaterkami w rolach głównych, które zachwyciły mnie w mijającym roku.

 

Charlotte Malterre-Barthes, Zosia Dzierżawska: Eileen Gray. Dom pod słońcem. Marginesy


Filmowo opowiedziana historia ambitnej i nieprzeciętnie utalentowanej architektki i projektantki wnętrz. Urodzona w 1878 roku walczyła o miejsce w artystycznym świecie zdominowanym przez mężczyzn, idąc na wojnę z legendarnym Le Corbusierem. Oglądamy zaledwie kilku kadrów, przełomowych momentów w jej karierze. Wiele dzieje się między słowami. Na wyobraźnię działają wysmakowane ilustracje, subtelnie dobrane kolory. Przeczytanie tego pięknego komiksu zajmuje mniej niż godzinę, ale dostrzeżenie wszystkich subtelności to zajęcie na długie zimowe wieczory.

 

Helga Flatland: Współczesna rodzina. Wydawnictwo Poznańskie

Ta rozpisana na głosy powieść obyczajowa przypadnie do gustu tym, którzy w literaturze szukają siebie. Mamy tu zwyczajne życie. Dwie siostry, ich brat, życiowi partnerzy, dzieci oraz starzejący się rodzice spotykają się z okazji urodzin, świąt i wspólnych wakacji. Mają utarte sposoby działania i postrzegania siebie nawzajem. Wszystko zmienia się, gdy seniorzy ogłaszają decyzję o rozwodzie. To zmusza pozostałych do przyjrzenia się własnym związkom, relacjom oraz definicjom miłości.  Nie ma jednoznacznych odpowiedzi ani recept na szczęście.  Prawdziwie i niebanalnie.

 

Anne Goscinny: Lukrecja. Znak Emotikon


Propozycja dla współczesnych nastolatek. Gdybym miała 12 lat na pewno stałaby na mojej półce. A dziś polecam ją wszystkim dziewczynom próbującym odnaleźć się w świecie rówieśników, wyjść cało z domowych i szkolnych opresji. Jej autorka udowodniła, że talent obserwatorski i poczucie humoru odziedziczyła po słynnym ojcu Rene Goscinnym (twórcy kultowego „Mikołajka“). Doprawiła go kobiecą subtelnością. W Polsce ukazała się do tej pory pierwsza część przygód Lukrecji. Ale w planach są kolejne. Zapowiada się literacka przyjaźń na lata.

Poleca Dorota Kukieła

Helene Druvert: Narodziny. Mamania


Od dwóch lat jestem mamą i coraz częściej dostaję bzika na punkcie książek dla dzieci.

Jedną z takich absolutnie niesamowitych pozycji, którą polecam każdemu rodzicowi jest album „Narodziny. Początki życia człowieka na wyjątkowych ażurowych rycinach” Helene Druvert. Książkę z zachwycającą starannością wydało wydawnictwo Mamania. Na dopracowanych do najdrobniejszego szczegółu rycinach, rysunkach, a także drobiazgowo przygotowanych wycinankach oglądamy życie małego człowieka w brzuchu mamy – od poczęcia do narodzin. To wspaniały prezent dla wszystkich kilkuletnich dociekliwców, którym chcielibyśmy w interesujący sposób opowiedzieć, skąd się wzięli.

 

Jezioro łabędzie. Na motywach baletu Piotra Czajkowskiego, ilustracje Charlotte Gastaut. Mamania


Druga z książek dla najmłodszych, która zachwyciła mnie w tym roku i sama chętnie podaruję ją komuś na prezent jest album z ilustracjami Charlotte Gastaut. Pamiętam z dzieciństwa książki, które się oglądało tygodniami, przyglądając się każdemu szczegółowi ilustracji oraz takie, które kryły w sobie jakąś tajemnicę – fragmenty papieru wysuwały się z książki, można było za ich pomocą poruszać postaciami, albo drzewami. Do dziś pamiętam wieczory, kiedy zamęczałam rodziców, żeby czytali mi tekst po raz kolejny i kolejny, a sama po raz nie wiem który bawiłam się ilustracjami. Takie jest właśnie „Jezioro łabędzie”– książka, która zachwyci nie tylko dzieciaki z artystycznymi ciągotami, ale i ich rodziców. Literackie piękno w czystej postaci.

 

Weronika Wawrzkowicz-Nasternak, Marta Stacewicz-Paixao: Lizbona. Miasto, które przytula. Wielka Litera


Młodym rodzicom rzadziej zdarzają się okazje, by spędzić czas z partnerem na romantycznym wyjeździe, czy randce tylko we dwoje. Wspaniale zatem byłoby wykorzystać taki czas najlepiej jak się da. Ja chętnie zabrałabym mojego partnera do Lizbony. Takiej, jak opisują ją Weronika Wawrzkowicz-Nasternak i Marta Stacewicz-Paixao w książce „Lizbona. Miasto, które przytula”. Ich Lizbona to miejsce magiczne, zatrzymane w czasie, gdzie chce nam się gubić i włóczyć bez celu. To miasto piękne architektonicznie i niezwykle różnorodne. Obie autorki spędziły w nim na tyle dużo czasu, żeby nie tylko poznać historię miasta, ale poczuć jego ducha. Po lekturze „Lizbony” miałabym ochotę poznać lepiej miejsce, o którym mówi się, że „uruchamia wszystkie zmysły”.

-->