Gra: „Ultra: Street Fighter 4”

Bij, nie zabij

Świat bijatyk komputerowych od zawsze mnie przerażał. Mój całkowity brak skillsów i pewna niechęć do nauczenia się podstawowych ataków skazywały mnie na wieczny tytuł „najgorszego gracza w pokoju”. Nie, żeby mnie to szczególnie ruszało. W końcu „Street Fighter” to nie „FIFA”. Gdy przegrywam w „FIF-ę”, mam ochotę zabijać ludzi. Nad „Ultrą” spędziłem kilka owocnych dni. Co chwilę dostając boleśnie po gębie, cały czas trzymałem pada w ręku i wybierałem kolejne postaci, których umiejętności nie umiałem wykorzystać. Zdarzyło mi się nawet kilkukrotnie wycofać się do sali treningowej i spędzić kilkanaście minut na ćwiczeniu combosów, które zostały pomyślane dla takich noobów jak ja. Dla ludzi takich jak ja „Ultra: Street Fighter” jest świetną rozrywką – pod warunkiem że nie jesteście chorobliwie ambitni i umiecie pogodzić się porażką. Dla zajawkowiczów „SF” to pozycja obowiązkowa. Piąta (ostateczna) wersja „Street Fighter 4” to nowe plansze i ciosy, dające zawodowcom nowe możliwości. A jeśli posiadacie starszą wersję, możecie upgrade’ować ją za niecałe 60 zł.

„Ultra: Street Fighter 4”
Cenega, Capcom

Dodaj komentarz