Gra: „Borderlands: The Pre-Sequel”

Nic nowego, nic nudnego

Jeśli chcecie czegoś całkowicie nowego, nie włączajcie trzecich „Borderlandsów”. Jeśli dotychczasowe odcinki tego tytułu sprawiały, że nie przestawaliście się uśmiechać, przygotujcie się na kolejne godziny radosnej rozwałki. Trzeci „Borderlands” dzieje się między pierwszą a drugą częścią. W „Pre-Sequelu” dowiadujemy się kim był Handsome Jack przed tym jak stał się antagonistą drugich „Borderlandsów”. Są tu też dwie spore nowości, które mają duży wpływ na rozgrywkę. Po pierwsze jesteśmy na księżycu Pandory, co oznacza, że nie obowiązuje nas przyciąganie ziemskie – jeśli macie ochotę skoczyć 20 metrów w górę i rozwalić kogoś z powietrza, droga wolna. Po drugie musimy uważać, aby nie zabrakło nam tlenu, więc nie możemy zapędzać się w niektóre miejsca bez planu b. Poza tym dostajemy wszystko to, co pokochaliśmy we wcześniejszych odsłonach gry. Strzelanie, potwory, miliony rodzajów broni, setki przeciwników i irracjonalny humor, charakterystyczny dla postaci Claptrapa (tak – w tej odsłonie możemy się w niego wcielić, a nie tylko go oglądać!). „Borderlands: The Pre-Sequel” to na rynku gier nic nowego, ale to gra po staremu bardzo dobra.

„Borderlands: The Pre-Sequel”
Gearbox
PS3/Xbox 360/PS 4/Xbox One