Gra: „Alien: Isolation”

Marsjanie atakują

Jestem pewien, że w pewnym momencie tworzenia „Aliena” autorzy gry zadali sobie pytanie „Czy lepiej zrobić krótszą wersję, która od początku do końca będzie trzymała w napięciu, czy może wydłużyć historię do 14 godzin i mieć nadzieję, że powtarzalność nie znuży graczy?”. Nie mam twórcom „Obcego” za złe, że wybrali to drugie rozwiązanie. Owszem, produkcja nie emocjonuje przez cały czas, ale to właściwie jedyny zarzut, jaki można jej postawić. Opowiada historię córki Ellen Ripley, Amandy, która trafia na stację kosmiczną Sevastopol, aby odzyskać czarną skrzynkę z legendarnego Nostromo. Oczywiście okazuje się, że stacja jest terroryzowana przez inteligentną formę życia, która uwielbia polować.

Najfajniejsze w „Alienie” jest to, że zrywa ze schematem „wyjątkowego” protagonisty. Amanda nie jest nikim specjalnym, to tylko kolejna potencjalna ofiara istoty o wiele mądrzejszej od niej. Nie ma szans z nim wygrać, może się tylko chować. Obcy w „Isolations” jest bardzo inteligentny, jego decyzje są logiczne – nie będziecie mogli używać sprawdzonych trików, aby wywieść go w pole. Najnowsza wersja historii o Ripley może budzić skojarzenia z „Dark Souls” – niemal równie często będziecie tu ginąć, a że twórcy zrezygnowali z autosave’ów, jeśli się zapomnicie, możecie sporo stracić. A uważać musicie nie tylko na Obcego, ale też na oszalałe androidy i na nielicznych ocalałych mieszkańców Sevastopolu, którzy bez wahania zakończą wasz żywot jedną kulą w łeb. Najnowszy „Obcy” jest najlepszą grą z serii. Ucieczka przed potworem cieszy i przeraża. Jeśli założycie słuchawki, zgasicie światło i zanurzycie się w tym świecie, czeka was kilka fantastycznych godzin z jednym z najlepszych horrorów ostatnich lat.

„Alien: Isolation”
PS3/Xbox 360/PS 4/Xbox One