„Gniew” – recenzja: Nieznane oblicze Orlando Blooma

źródło: materiały promocyjne

Orlando Bloom w debiucie braci Shammasianów wciela się w postać molestowanego w dzieciństwie przez księdza mężczyznę, który nie radzi sobie w dorosłym życiu. Malky (Bloom) pracuje fizycznie przy rozbiórkach.To twardy, milczący gość z ciałem pokrytym tatuażami i zaciętą miną. Po pracy zwykle pije z kumplami w lokalnym barze, umawia się z kelnerką i prawie codziennie odwiedza matkę. Wciąż miewa też senne koszmary i nie potrafi nikomu okazać prawdziwego uczucia.

Sytuację Malky’ego dodatkowo komplikuje powrót krzywdzącego go duchownego do dawnej parafii.„Gniew” to jego historia: zalęknionego, chudego dzieciaka, który dorósł zbyt wcześnie, zbyt gwałtownie, a cały proces okazał się nieodwracalny. Film w reżyserii braci Shammasianów to też rozwinięcie wielokrotnie nagradzanego krótkiego metrażu sprzed kilku lat, opartego zresztą na prawdziwych wydarzeniach.

Chociaż brytyjski dramat nie jest pozbawiony wad, nieźle uzupełnia i koresponduje z bardziej znanymi tytułami: „Kalwarią” Johna Michaela McDonagha i „Spotlight” Toma McCarthy’ego. Dla większości pewnie i tak największym zaskoczeniem będzie najmocniejsza rola w dorobku Blooma, który przewodzi reszcie obsady, również bardzo dobrej. Przyznajmy na koniec: choć trochę zbyt dużo tu przyciężkich metafor i kłopotów ze spójnością, „Gniew” ratuje prawdziwie gwiazdorskie aktorstwo.

Tekst: Magdalena Maksimiuk

„Gniew” (“Romans”)
reż: Ludwig i Paul Shammasian
obsada: Orlando Bloom, Janet Montgomery, Charlie Creed-Miles, Anne Reid, Josh Myers
Wielka Brytania 2017, 91 min
Best Film, 12 stycznia