Gibson na krawędzi bankructwa

źródło: Pixabay

Choć producentów gitar jest naprawdę sporo, a kilku naprawdę dobrych, mówi się, że liczą się tak naprawdę tylko dwie firmy: Fender i Gibson. Ta druga, istniejąca od ponad stu lat amerykańska korporacja, stoi właśnie na krawędzi bankructwa. Tak przynajmniej wynika z artykułu, który ukazał się w gazecie wychodzącej w mieście, gdzie produkuje się sprzęt Gibsona, Nashville Post

„Sytuacja, przed którą staje ikoniczny producent instrumentów z Nashvile, którego dochody szacuje się na miliard dolarów rocznie, jest daleka od normalności. Dyrektor finansowy firmy, Bill Lawrence, opuścił niedawno firmę po mniej niż roku sprawowania urzędu. Gibson musi za pół roku spłacić 375 milionów dolarów, wynikające ze zobowiązań związanych z emisją obligacji. Do tego dochodzi spłata 145 milionów dolarów w pożyczkach bankowych” – można przeczytać w artykule. 

Po publikacji Nashville Post, głos zabrał obecny prezes Gibsona, Henry Juszkiewicz. Przyznaje, że sytuacja producenta gitar i sprzętu nie jest za wesoła, ale robią wszystko, żeby uratować firmę, „wyprzedając majątek, akcje, nieruchomości i poszczególnie segmenty biznesowe działalności, co pomoże zredukować dług”. 

Gibson to firma, która ma w swojej ofercie szeroką gamę produktów – nie tylko instrumentów, ale także wzmacniaczy i efektów. Największą sławę przyniosły im jednak gitary elektryczne, w tym ich sztandarowy i rozpoznawany produkt, Gibson Les Paul oraz inne, równie charakterystyczne – SG, Firebird, Explorer czy Flying-V. Muzycy kojarzeni z Gibsonem to największe nazwiska świata muzyki: Jimmy Page, Slash, John Lennon, Keith Richards, Jeff Beck, Eric Clapton, Bob Dylan, Lenny Kravitz, Zakk Wylde, Bernard Sumner, Marc Bolan i wielu, wielu, wielu innych. 

Dodaj komentarz