Film: (Od)chodzenie

18 lat temu #RichardLinklater przedstawił sobie w pociągu Celine i Jessego. On wracał do Stanów poharatany przez byłą dziewczynę, ona planowała kultywować swoją egzaltację w Paryżu – zgodnie postanawiają spędzić jeden dzień w Wiedniu. W programie: niezobowiązujący flirt, rozmowy o seksie i przegląd zażaleń wobec eksów. 24-godzinna WNM i materiał na długie lata rozpamiętywania straconej szansy. #PrzedWschodemSłońca dzięki żywym dialogom i młodym zdolnym, ładnym aktorom (Delpy tuż po „Trzech kolorach”, Hawke z „Orbitowaniem bez cukru” na koncie) pozwoliło Linklaterowi dołączyć do czołówki amerykańskiego kina niezależnego. Nic więc dziwnego, że reżyser po raz trzeci (po drodze było jeszcze #PrzedZachodemSłońca) przypomina o sobie i swoich bohaterach – tym razem głównie po to, by pozbawić ich, a przy okazji widzów, złudzeń oraz zburzyć jeden z mitów filmowej popkultury lat 90. Od strony formalnej w #PrzedPółnocą wszystko jest takie jak w dwóch poprzednich częściach. Bohaterowie snują się po ulicach – są starsi, chodzą więc wolniej, dlatego dopełnienie trylogii jest 40 minut dłuższe – a kamera rzadko błądzi po twarzach innych postaci. Częściowo improwizowane dialogi znowu płyną wartko, imponując autentyzmem, choć znajdą się i tacy, którzy stwierdzą, że mając taki stażem nie da się już tak rozmawiać. Właśnie, reżyser wraz z aktorami biorącymi udział w pisaniu scenariusza postanowił urzeczywistnić to, co niemożliwe – Celine i Jesse wreszcie są parą. Młodzieńcze rojenia zastąpili jednak mieszczańską idyllą, którą reprezentują dzieci, odpowiedzialne projekty w pracy i wakacje w Grecji. W programie: wymęczony flirt, rozmowy zamiast seksu, przegląd zażaleń wobec siebie. Deziluzja w 24 godziny. Płynie z tego przewrotna nauka – wszystko kończy się tak, jak zaczęło w 1995 r., gdy Celine uciekła przed awanturującym się w przedziale małżeństwem, przysiadając się do nieznajomego.

#PrzedPółnocą
#BeforeMidnight
reż. RichardLinklater
obsada: #JulieDelpy, #EthanHawke
USA 2013, 108 min
Bestfilm, #28.06
A!A!A!A!