Film: Miłość – kocha nie kocha

Szkół interpretacji kultury jest właściwie tyle, ilu jej kronikarzy, analityków i krytyków. Choć część z nich się z tym nie zgodzi, człowiek stojący za danym dziełem nie jest bez znaczenia. I nawet jeśli ktoś nie wie, jak ważny dla polskiej sceny muzycznej był trójmiejski zespół #Miłość, sylwetki ludzi go współtworzących mogą mu się wydać interesujące, bliskie, irytujące czy obce; mogą budzić emocje, nawet jeśli muzyka jest tylko niezrozumiała.

Wychodząc z takiego założenia, debiutant #FilipDzierżawski nakręcił portret nie tyle kapeli, ile współtworzących ją osób. Często bardziej charakterów niż instrumentalistów, bo kwartet w składzie #Tymański, #Trzaska, #Możdżer, #Olter (wcześniej jeszcze Mazzoll, a później Sikała) – jak każda grupa z perspektywami na wielką karierę – składał się z nie lada indywidualności. Czy to #EinstürzendeNeubauten czy… #SpiceGirls, większość grup o masowej sile rażenia daje możliwość identyfikacji prawie każdemu. I tak #Miłość połączyła charyzmatycznego bystrzachę, dzikiego eksperymentatora, ułożonego pracusia i wrażliwca, który odszedł z tego świata, skacząc z balkonu swojego gdańskiego mieszkania. #Dokument, składający się z archiwaliów, aranżowanych scenek kręconych kamerą 8 mm i wyimków ze spotkania po latach, pokazuje ich cechy wspólne i różnice, zależności, w które wchodzili, i problemy, które pojawiały się na ich drodze, ciągłe za i przeciw robienia czegoś razem. A grali oni w latach 90. #jazz, czy też – to ukuty między innymi na ich potrzeby termin – #yass, ale jak w jednej ze scen mówi zaproszony przez nich do współpracy wybitny amerykański trębacz #LesterBowie, „nie chodzi o to, co grasz, ale jak grasz”. Oni grali tak, żeby budzić. Najpierw siebie, potem publikę. Budzić zastanego w miejscu i schematach człowieka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *