Film: „20 000 dni na Ziemi”

Człowiek orkiestra

Nick Cave, jedna z ostatnich żyjących legend rocka, postać tyleż rozpoznawalna i wyrazista, co enigmatyczna i nieprzenikniona, odsłania się przed nami w dziele brytyjskich artystów wizualnych, Jane Pollard i Iaina Forsytha. Nie jest to ściśle film biograficzny ani dziennikarskie śledztwo. Pozornie przedstawiony tu został jeden, tytułowy 20 000. dzień z życia australijskiego muzyka, nagrywającego wraz z zespołem The Bad Seeds płytę „Push the Sky Away”. W rzeczywistości otrzymujemy jednak wystylizowany paradokument, utrzymany momentami w mrocznej, onirycznej konwencji. Bardziej niż film o Cavie, jest to film Cave’a. Obnaża się przed widzem, ale na własnych warunkach. Tak jak we wszystkich swoich projektach muzycznych jest liderem, również i tutaj w pełni narzuca ton.

W skondensowanej formie kreuje na naszych oczach swoją postać i biografię. Jeździ samochodem i dyskutuje z przyjaciółmi, którzy pojawiają się i znikają niczym zjawy. Przechadza się ulicami Brighton i wygłasza z offu wzniosłe monologi. Omawia swoje zdjęcia z dzieciństwa i zwierza psychoanalitykowi z wypartych wspomnień. Dowiemy się o jego relacjach z ojcem, największych lękach oraz fascynacji damskimi ubraniami i kobietami w ogóle. Dużo mówi o powołaniu artysty, roli sztuki w życiu, ale także o współpracy z Kylie Minogue, z którą niechcący nagrał przebój. Wszystko to oczywiście przeplatane jest fragmentami z prób i koncertów. Osobowość Cave’a i snuta przez niego opowieść przykuwają do ekranu, a pomysł na realizację i wykonanie filmu imponują. Szkoda jedynie, że trochę za mało tu szaleństwa, nonszalancji i humoru, z czym kojarzyłby się ten artysta, a za dużo patosu i rygoru. Widocznie kiedyś trzeba dorosnąć, szczególnie po 40 latach na scenie i nagraniu 20 płyt. Co by jednak nie mówić, Nick Cave znowu błysnął. Energię i pomysłowość zachował młodzieńczą. Niech nam żyje kolejne 20 000 dni.

reż. Jane Pollard i Iain Forsyth
obsada: Nick Cave, Kylie Minogue, Blixa Bargeld
Wielka Brytania 2014, 97 min
Gutek Film, 31 października

Dodaj komentarz