Estetyka sprawa względna

źródło: Aktivist

Numer, który oddajemy właśnie w wasze ręce, znakomicie udowadnia tezę postawioną w tytule tego tekstu. Bardzo mnie cieszy, że nic nie jest tu w sposób oczywisty ładne. No może poza zdjęciami jedzenia. Bo ładne wcale nie oznacza lepsze. Ładne zazwyczaj pozostawia obojętnym, wywołuje najwyżej ulotne wrażenie estetycznej przyjemności. A tu proszę, mamy wyzwanie.

Quebo – bohater okładkowego wywiadu podoba się sobie, chociaż wielu na jego widok przeszłoby na drugą stronę ulicy. Zabawa sobą, gra z oczekiwaniami sprawiają mu frajdę – dużo lepiej czuje się, wyglądając właśnie tak, i to pozwala mu na zachowanie wewnętrznego spokoju, wyleczyło go z kompleksów. Wyzwaniem dla widza jest też sztuka Kuby Glińskiego, niepokojąca, śmietnikowa, chuligańska. Nawet piękne projekty biżuterii Anny Orskiej powstają często w brudnych, zakurzonych warsztatach ubogich prowincji Indii czy Wietnamu.

W ogóle w numerze wyzwań nie brakuje – Zosia Zborowska zmusza do przykrej refleksji nad etyczną stroną przemysłu spożywczego, a ci, którzy lubią tradycyjne rozwiązania w kwestii ubioru, będą mieli okazję skonfrontować się z tym, jak może wyglądać polska moda w przyszłości.

Gdyby jednak tych atrakcji było wam mało – polecam spotkanie z entuzjastycznymi wielbicielami roślin doniczkowych – jedni ratują je z opresji, odbierając niekompetentnym opiekunom, inni kąpią w miseczkach z zimną wodą dla poprawy samopoczucia, są też tacy, którzy podkradają sadzonki z klatek schodowych, byle tylko wyhodować sobie przyjaciela. Niekoniecznie ładnego. Byleby tylko był wierny. Bo wiadomo – estetyka sprawa względna.