Dziewczyna warta grzechu – reż. Peter Bogdanovich

Powrót do przeszłości

Nieczęsto za jakimś reżyserem tęskni się tak jak za Peterem Bogdanovichem – jednym z symboli Nowego Hollywood lat 70. i całkowitym zaprzeczeniem tego, czym jest artystyczna pretensjonalność. Twórcą „Papierowego księżyca” czy „Ostatniego seansu filmowego” – obrazów, które swego czasu dostarczyły tyle samo radości, ile wzruszeń. Kiedy po 13 latach przerwy na ekranach pojawia się jego kolejny film, zrozumiałe jest, że towarzyszą temu spore emocje i oczekiwania. Seans „Dziewczyny wartej grzechu”, bo tak brzmi polski tytuł nowej produkcji Bogdanovicha, to rodzaj wehikułu czasu, powrotu do wspomnień z dzieciństwa. Dodajmy – tych dobrych wspomnień.

Opowieść o uroczej prostytutce i niezbyt rozgarniętym reżyserze teatralnym (w tych rolach Imogen Poots i Owen Wilson), których losy, rzecz jasna, przypadkowo się splatają, ma w sobie wszystko, za co widzowie pokochali amerykańskiego reżysera. Lekki ton, wdzięk, pełen zabawnych puent dialog, a jednocześnie nieodłączną nostalgię. Innymi słowy „Dziewczyna warta grzechu” to komedia pod każdym względem niedzisiejsza, mająca o wiele więcej wspólnego z klasyczną amerykańską screwball comedy niż z tym, na czym widzowie zaśmiewają się w kinach ostatnimi laty. To, co dla niektórych będzie zarzutem, w moim odczuciu jest raczej zaletą. Nie ma co ukrywać, że film Petera Bogdanovicha to ramotka, gdzie każda kolejna scena przekonuje, że scenariusz powstał wiele lat temu i najpewniej na długie lata o nim zapomniano. Ale jest to ramotka niezwykle urocza, film, który przypomina o tym, że kinowy seans może być po prostu miłą rozrywką w dobrym stylu. Z kobietami bywa różnie, ale akurat ta dziewczyna z pewnością warta jest grzechu.

 

 

„Dziewczyna warta grzechu”
(„She’s Funny That Way”)
reż. Peter Bogdanovich
obsada: Imogen Poots, Owen Wilson, Will Forte, Jennifer Aniston
USA 2014, 93 min
Monolith Films, 19 czerwca