Dur-Dur Band – Dur-Dur of Somalia: Volume 1, Volume 2 (Recenzja)

Dur Dur Band
Dur Dur Band

Nie wiem, jaką magię stosują szamani z Somalii, że w całym oceanie afrykańskich dźwięków to właśnie romantyczny funk z tych stron jest od jakiegoś czasu absolutnym liderem moich playlist. Kumaci kojarzą pewnie doskonałą składankę „Sweet as Broken Dates”. Te uzależniające single były jak pierwsza dawka od dilera, który potem rozpłynął się gdzieś w mroku podwórek, a może raczej pustynnych wiosek. Na szczęście mamy rok 2018 i faza na afrodźwięki sprawiła, że takie zbiory jak antologia Dur-Dur Band mogą ujrzeć światło dzienne. A to właśnie kawałki tego zespołu były jednymi z diamentów na wspomnianej składance. Osiemnaście opublikowanych właśnie utworów Dur-Dur Band to minimalowe granie na granicy pop-przebojów i ekstatycznych transowych rytmów. Tak jakby dyskoteki w Somalii były równocześnie świątyniami, jakby ci muzycy grali dla bogów zapomnianych równie mocno co ich muzyka. Jakby Mogadiszu było centrum muzycznego świata. Jestem przekonany, że wbrew wszystkiemu było nim choć przez sekundę i na szczęście w końcu mam na to dowód!