Duke of Burgundy. Reguły pożądania – miłość od pierwszego upokorzenia

„Duke of Burgundy. Reguły pożądania”
reż. Peter Strickland

„Duke of Burgundy” to blisko dwugodzinna perwersyjna uczta filmowa, która zadowoli nie tylko fetyszystów i osoby o skłonnościach sadomasochistycznych, lecz również wszystkich tych, którzy uważają, że kino powinno przede wszystkim uwodzić i pochłaniać obrazem. Fabuła może się kojarzyć z „50 twarzami Graya”, jednak dzieło brytyjskiego reżysera jest o kilka klas lepszy od tego bijącego rekordy popularności romansu dla kucharek. Obserwujemy tu pełną namiętności i upokorzeń relację między Cynthią, zajmującą się naukowo badaniem motyli i ciem, a jej prostą i pozornie skromną służącą Evelyn. W urządzonym z wielkim smakiem, pochodzącym jakby z innej epoki domu na prowincji, obie kobiety prowadzą między sobą skomplikowaną, podszytą masochizmem grę, w której relacja pana i sługi z czasem się odwraca, a nieoczekiwanym zmianom podlegają również ich wzajemne uczucia.

Reżyser eksperymentuje z konwencją filmu erotycznego i nieustannie nas zwodzi. Nieśpiesznie prowadzi narrację, napawa się każdym szczegółem świata przedstawionego, zagęszcza atmosferę i podrzuca kolejne tropy. Pozornie oczywiste zachowania bohaterek okazują się mieć inną motywację niż się na pierwszy rzut oka wydawało. Akcja krąży wokół gorsetów, majtek, skrzyni, butów i podobnych akcesoriów, wykorzystywanych niekoniecznie zgodnie z przeznaczeniem. Należy jednak wspomnieć, że fabuła jest w tym filmie drugorzędna – na pierwszym planie jest namacalna wręcz zmysłowość, którą kipi każdy dopieszczony kadr, wspierany urzekającą, chóralną muzyką. Nie ma tu żadnej sceny rozbieranej, a bohaterki nie wpisują się w wyśrubowane kanony piękna – mimo tego film ten działa na wyobraźnię i zmysły w stopniu najwyższym, bez porównania bardziej niż niedawne porno 3D od Gaspara Noé, które pobudzało jedynie do ziewania.

Są tu różne ekscesy i fantazje, ale jednocześnie jest też mnóstwo subtelności i magii, nie tylko magii przewrotnej miłości i potęgowanego pożądania, ale też magii kina w ogóle.

Mówi się, że wśród nieustannego zalewu premier filmowych prawdziwe dzieło sztuki pojawia się średnio raz na rok. Honor 2015 roku w polskich kinach uratowało właśnie „Duke of Burgundy”.

obsada: Sidse Babett Knudsen, Chiara D’Anna, Eugenia Caruso
Wielka Brytania 2014, 104 min
Gutek Film, 4 grudnia

Dodaj komentarz