Dobry Dotyk

W gablotkach pomady, szczotki i olejki, na suficie lampa z poroża, na ścianie zdjęcia pięknych wytatuowanych brodaczy – poziom wystylizowania może onieśmielić, a w drugim odruchu wzbudzić podejrzenia co do autentyczności czegoś tak pięknie opakowanego. Ale #RostowskiBarber Shop to nie nowa moda, ale powrót do bardzo starej tradycji. #Golibroda znowu brody goli.

– Trendy? Jakie trendy? – denerwuje się Marie-Pascal Bernard, odrywając się na chwilę od powierzonej mu brody znajomego, którego przyprowadziłam jako królika doświadczalnego. – Pojęcie trendów zostało zaadaptowane z fryzjerstwa. A mężczyzna nie idzie do fryzjera. Mężczyzna idzie do barbera. To zupełnie inna tradycja. Tradycja tak stara jak prostytucja – podkreśla. – Słowa „trendy” w ogóle bardzo się w Polsce nadużywa – dodaje. I trudno mi się z nim nie zgodzić, gdy później w redakcji, w trakcie spisywania jego słów, dostaję siedem maili o trendach (w tym o „trendach w podłogach”).

Od zera do Barbera
Rostowski Barber Shop mieści się w starej kamienicy przy ul. Koszykowej w Warszawie. Kiedyś była tu mydlarnia. Ostatnio – ksero. Teraz jest pięknie. Miejsce działa od niedawna, ale pomysł dojrzewał od lat. Wojtek Rostowski wcześniej był wizażystą związanym z różnymi firmami kosmetycznymi. Pascal, żeby w końcu zostać golibrodą, porzucił studia filozoficzne. – Wiedziałem, że chcę wykonywać zawód manualny, ale taki, który by mi dawał kontakt z człowiekiem i możliwość podróżowania. I przynajmniej tyle niezależności, żeby zamiast o siódmej móc wstać o dziewiątej – mówi. – Chciałem pracować z mężczyznami, bo z nimi nikt nie pracuje, męska stylizacja jest zawsze traktowana po macoszemu – dodaje. Mówi o sobie barber, bo rzemiosła golibrody nauczył się dopiero w Anglii. – Barber shopy to w wielu krajach miejsca pełne życia, otwarte od wczesnego rana do późnego wieczora. W Anglii pójście do barbera jest tak naturalne, jak kupienie sobie rano kawy – opowiada. – U nas ta tradycja urwała się gdzieś w latach 70., gdy zaczęli umierać starzy mistrzowie, a chętnych na uczniów nie było.

Więcej o Rostowski Barber Shop możecie przeczytać w najnowszym numerze naszego magazynu TUTAJ.