Do samego końca – „Koniec zXXXanego świata” (Recenzja)

Jeśli po obejrzeniu filmu „Urodzeni mordercy” kotłowała się w tobie mieszanka strachu i zachwytu, to komiks „Koniec zXXXanego świata” (na jego podstawie Netflix nakręcił serial) może być dla ciebie. Jego głównym bohaterem jest James, którego poznajemy jako 13-latka mordującego zwierzaki. Chłopak ucina sobie też palec. Dalej jest tylko gorzej, a nadrzędnym zadaniem fabuły zdaje się udowodnienie, że zawsze może być gorzej. Autor, Charles Forsman piętrzy problemy (ucieczka z domu, pedofilia, satanizm, morderstwo), w których zatraca się główny bohater i jego dziewczyna. Oczywiście robi to wrażanie, ale trudno znaleźć uzasadnienie dla działań dwójki bohaterów i łączących ich relacji, a nagromadzenie bezsensownego okrucieństwa i przemocy sprawia, że czytelnik staje się odporny emocjonalnie na wydarzenia.

W efekcie komiks nie wywołuje szoku, ale wzruszenie ramion. Nie zmienia to faktu, że „Koniec zXXXanego świata” jest ciekawą próba oddania trudów wchodzenia w dorosłość na początku XXI wieku. Fabuła Forsmana łączy w sobie afirmację i krytykę patologicznych zachowań, których źródła leżą w rodzinie, społeczeństwie i popkulturze. Przemoc zostaje pokazana nie tylko jako łatwa i atrakcyjna forma komunikacji ze światem, ale w zasadzie jako jedyna możliwa forma, nawet nie buntu a zwykłej reakcji i autoekspresji. Absurdalne i nihilistyczne przygody pary bohaterów śmiało można też czytać jako echo filmów czy gier i wyraz atrofii więzi rodzinno-społecznych czy kryzysu autorytetów i relatywizacji rzeczywistości. Forsman pokazuje dosadnie i sugestywnie koniec świata, szkoda jednak, że nie zdecydował się poszukać jego przyczyn.

Tekst: Łukasz Chmielewski

„Koniec zXXXanego świata”
Charles Forsman
Non Stop Comics 2018

Tagi