Danny Boyle jednak nie nakręci Bonda. Poszło o „różnice na tle artystycznym”

źródło: Metro-Goldwyn-Mayer Pictures/Columbia Pictures/EON Productions

Bondowska franczyza to coś, co rozgrzewa umysły i serca kinomanów od lat. Choć wcale nie ma się ostatnio najlepiej, a ostatnie filmy o przygodach agenta 007 wyraźnie kuleją, to, kto wystąpi w głównej roli i kto wyreżyseruje kolejny film są na ustach wszystkich. I tak kilka miesięcy temu pisaliśmy, że po długich kombinacjach sytuacja związana z 25. odsłoną szpiegowskiej serii wreszcie się ustabilizowała. Jamesa Bonda znów miał zagrać Daniel Craig (ostatni raz!), za kamerą natomiast stanąć miał reżyser takich hitów, jak „Trainspotting” czy „Slumdog. Milioner z ulicy” Danny Boyle, który zapewniał, że trwa praca nad scenariuszem. 

Okazuje się jednak, że choć Boyle miał błogosławieństwo Craiga oraz bondowskich producentów Barbary Broccoli i Michaela G. Wilsona, praca nad nowym Bondem została przerwana z powodu „różnic na tle artystycznym”. Co się dokładnie za tym kryje, nie wiadomo. Ważniejsze jest pytanie, czy takie zawirowania nie opóźnią planowanej na listopad przyszłego roku premiery oraz kto będzie nowym reżyserem. Jeśli moglibyśmy coś zasugerować, proponujemy Martina Campbella – człowieka, który już dwukrotnie ocalił Bonda: najpierw w 1995 roku, rozpoczynając nowy rozdział sagi z Pierce’m Brosnanem, później w 2006 roku, przedstawiając jako Bonda Daniela Craiga w „Casino Royale”. On zrobi to dobrze. 

Dodaj komentarz