„Czarny młot”: Emerytowani herosi

źródło: Egmont

Na głębokiej prowincji mieszkają na farmie byli superbohaterowie. Trafili tu, gdy uratowali świat od zagłady. Muszą ukrywać swoją tożsamość, coś nie pozwala im wyjechać z dziury, w której utkwili…

„Czarny młot” to próba opowiedzenia o superbohaterach w sposób zrywający z tradycją gatunku. Nie ma tu pościgów, walk i ratowania świata. Są problemy osobiste i codzienność. Scenarzysta Jeff Lemiere (znany głównie z kameralnych dramatów obyczajowych) wywraca świat herosów do góry nogami, każąc im funkcjonować jak przeciętny człowiek.

Bohaterowie zmuszeni do zwykłego życia cierpią. Muszą ukrywać swoją tożsamość, nie mogą robić tego, co kochali i co było istotą ich życia – nie mogą ratować świata. Ze względu na przeszłość i odmienność (także fizyczną) nie mogą się wtopić w społeczeństwo, by zacząć normalnie żyć. To zaklęte koło.

źródło: Egmont

Lemiere skupia się na obyczajowym aspekcie. Drąży problemy psychologiczne i behawioralne, alienację i samotność. Trykociarka przeszłość jest w dużym stopniu kostiumem, pod którym można ukryć dowolną tajemnicę. Może to być orientacja seksualna, wyznawana religia, pochodzenie lub decyzje i czyny jak porzucone dziecko czy aborcja, które nie dają o sobie zapomnieć…

W tym kontekście superbohaterszczyzna podnosi stawkę, pozwalając fabularnie na więcej. Jednocześnie jednak, nieco mimowolnie odrealnia doczesne problemy, sprawiając, że nie można ich traktować w pełni poważnie – przecież herosi powinni ratować świat, a nie próbować ułożyć sobie życie w cywilu…

źródło: Egmont

Pomysł jest obiecujący i odświeżający, ale zawodzi realizacja. Perypetie bohaterów nie budzą emocji, a ich problemy pozostawiają czytelnika obojętnym. Nie ma nic gorszego. Lemiere’owi udało się stworzyć dość ciekawe postacie (które są trochę trybutem, a trochę pastiszem znanych herosów), ale fabule brakuje napięcia i dynamiki. Akcja jest dość jednostajna, kolejne sceny snują się jedna po drugiej.

Komiks ratują dwie rzeczy. Lemiere potrafił jednak nakreślić intrygę, w której grupa chce uciec i jest poszukiwana, a tytuł serii sugeruje, że ciągle de facto nie wiadomo, co stało się z jednym herosów, z Czarnym Młotem właśnie… Bardzo dobrze wypadają też rysunki Deana Ormstona z kolorami Dave’a Stewarta. Mimo zastrzeżeń warto sprawdzić, co będzie dalej.

Czarny młot. Tajna geneza
sc. Jeff Lemiere, rys. Dean Ormston, kol. Dave Stewart
Egmont 2017

źródło: Egmont