Pogłos: CocoRosie @ Basen, 26.06

Środa wieczór na basenie? W taką pogodę skłonić nas do takiego wysiłku mogło tylko coś naprawdę wyjątkowego. No dobra, nie było aż tak ciężko. Nie chodziło w końcu o pływanie między linkami tylko wyprawę do dawno nieodwiedzanego klubu na Konopnickiej, gdzie swój ostatni koncert na trasie zagrały #CocoRosie.

Wieczór rozpoczęła znana ze składu #Jessica6 #NomiRuiz. Mroczny rap w dusznym, seksownym klimacie okazał się nie tylko miłą przystawką, ale też jednym z tych koncertów, po których w domu zaczyna się dokładnie przekopywać dyskografię muzyka. Nomi kupiła nie tylko nas, a zasłużone brawa zebrałaby pewnie nawet bez featuringu jednej z sióstr #Casady. A siostry w ogóle były tego dnia cholernie rodzinne. Znane z fochów i małych gwiazdorskich grzeszków nie tylko karnie wskoczyły na scenę o zaplanowanej porze, ale też zaserwowały nam ponad półtorej godziny jazdy po głównie najnowszych przebojach. Choć przeboje to w sumie niewłaściwe określenie, bo 90% tego, co działo się na scenie, przypominało flashback z koszmarnego snu lub bardzo ciężkie przygody z narkotykami. Zespołowi przez prawie cały koncert towarzyszył w wizualach najstraszniejszy clown świata, którego postać pulsowała wśród zakłóceń jakby żywcem wyciągniętych ze zjechanej kasety wideo. Był clown, był rodzinny klimat, nie mogło zatem zabraknąć dzieci. Kilka utworów wraz z zespołem wykonała kilkuletnia urocza blondynka, która z gracją kupiła tłum wypełniający po brzegi każdy zakamarek klubu.

Na psychodelicznych doznaniach się jednak nie skończyło. Spółka autorska #CocoRosie po raz kolejny udowodniła, że stanowi absolutny światowy top pokręconej muzy. Było ciężko i parno od bitów, lirycznie, słodko i strasznie, ale ani przez chwilę nudno. Siostry poza Nomi i dziewczynką gościły na scenie jeszcze trzech panów. Jak zwykle największą owację zebrał beatboxer. Co najśmieszniejsze, przed samym koncertem zastanawialiśmy się, czy ktoś jest w stanie pobić znaną z poprzedniej trasy i dysponującą dosłownie gigantycznym oddechem czarnoskórą dziewczynę. Chuderlawy chłopaczek odwalił jednak taki popis, że w przypadku ewentualnego bezrobocia po zakończonej trasie kariera na YouTubie stoi przed nim otworem. Popis dał też wracający na koncertową mapę miasta klub. W klubie #Basen w końcu wszystko zabrzmiało porządnie, problemy techniczne usunięto w pięć minut, a przedstawienie pomimo tłumów oglądało się komfortowo. Szkoda tylko, że wprowadzając europejski line-up i standardy, wciąż zapomina się, że damom w torebkach ochrona grzebie już chyba tylko w Kazachstanie. Jak rodzinny klimat, to na maksa, okej?
#CocoRosie, #26.06, #Basen, #Warszawa

Dodaj komentarz