CLUB C CHAMPIONS: Radek Świątkowski

fotograf

Od dziecka chciał nauczyć się dwóch rzeczy – śpiewać i fotografować. Tylko że to pierwsze, okazało się niemożliwe. 

– Będę szczery, nie potrafię zaśpiewać nawet „Sto lat” – opowiada Radek. – Na urodzinach tylko udaję, że śpiewam. Dlatego zdecydowałem się zająć fotografią. Jeszcze w podstawówce łapałem za aparat, głównie na rodzinnych imprezach i próbowałem wspiąć się na artystyczne wyżyny. Obawiam się jednak, że żadne z moich zdjęć sprzed studiów nie przejdzie do historii.

Radek uważa, że jest wielu fotografów, którzy nie skończyli żadnej szkoły fotograficznej, a mimo to robią świetne zdjęcia. W dzisiejszych czasach łatwo dokształcić się przez Internet. Na YouTube jest wszystko: małe kotki i zaawansowane kursy Photoshopa. Jednak on osobiście w edukacji najbardziej ceni sobie relację mistrz-uczeń. Dlatego po liceum zdecydował się pójść na Uniwersytet Warszawski na studia dziennikarskie o specjalizacji fotograficznej. Dziś uważa, że to była jedna z lepszych decyzji w życiu.

Na sukces w pracy składa się wiele czynników – jednym z nich jest szczęście. Dla niego szczęściem było to, że spotkał na studiach osobę, która otworzyła mu oczy nie tylko na fotografię i sztukę, ale również na życie. 

– Tą osobą jest Andrzej Zygmuntowicz – wyznaje Radek. – Bez wahania mogę powiedzieć, że jest moim Mistrzem, i gdyby tylko nosił do pracy teczkę, nosiłbym mu tę teczkę, wsłuchując się w każde słowo, które mówi. Jeśli ktoś interesuje się fotografią, polecam wybrać się na jeden z wielu wykładów, na które w ciągu roku jest zapraszany w Warszawie.

Gdyby przejrzeć Instagram Radka, można by wyciągnąć wniosek, że najbardziej lubi fotografować kobiety. 

– Helmut Newton w swojej autobiografii napisał, że choć robi zdjęcia dla branży modowej, to sama moda niespecjalnie go interesuje. Za to kobiety fascynują go bardzo. Utożsamiam się z tą myślą – tłumaczy. 

Bycie fotografem to dla niego proces. Zdobycie umiejętności na poziomie średniozaawansowanym zajmuje w tej branży do kilku miesięcy, a to stosunkowo krótko. Kursy w szkołach, kursy w Internecie, duża dostępność bardzo dobrego sprzętu – to wszystko sprawia, że fotografią może zająć się wiele osób, i bardzo dobrze, bo to świetne hobby. Jednak przejście na poziom mistrzowski zajmuje więcej czasu, może nawet kilkadziesiąt lat.

– Wiedząc to, staram się zmierzać w tym kierunku. Bez pośpiechu, w końcu robię to, co lubię – podsumowuje.

Rady dla początkujących ma trzy, ale za to bardzo konkretne. Po pierwsze: nie warto oszczędzać na obiektywach. Po drugie: światło do zdjęć najlepsze jest wieczorem oraz rano, więc nie ma sensu długo spać. Po trzecie: jest wiele świetnych książek do przeczytania. Warto zacząć od „Małej historii fotografii” Borisa von Brauchitscha. Reszta przyjdzie z czasem.