CLUB C CHAMPIONS: Marta Dyks

modelka


Modeling to przede wszystkim jej praca, ale nie byłoby jej tu gdzie jest, gdyby jej nie lubiła. 

– Ta praca przede wszystkim daje mi wolność, którą ciężko byłoby mi znaleźć gdzie indziej – tłumaczy Marta Dyks. – Dzięki niej mogę pozwolić sobie na nieograniczone realizowanie swoich pasji i to jest super.

Jej historia to pasmo podjętych prób w modelingu i rezygnacji z nich na rzecz innych zajęć. Pierwsza próba była w gimnazjum, kiedy miała 14 czy 15 lat. Magazyn dla nastolatek, konkurs na nowe twarze. Jednak poważna decyzja o tym, żeby postawić wszystko na modeling i oddać się tej pracy w 100% przyszła kilka lat później. Kiedy już uznała, że nic się nie wydarzy i zdecydowała zająć się pracą w produkcji telewizyjnej, los pokrzyżował jej plany i dał prezent. Dopiero jak odpuściła, świat mody się o nią upomniał. Podpisała kontrakt z NEXT, jedną z najważniejszych i największych agencji na świecie.

Dziś lista jej osiągnięć jest już bardzo długa: kilometry zrobione na pokazach największych projektantów: Armaniego, Elie Saab, Roberta Cavalli, Burberry, Calvina Kleina, Dolce&Gabbana, Louis Vuitton, długa współpraca z domem mody Dior i z Tiffany&Co (zaowocowała przepiękną reklamą, która pokazuje różne oblicza miłości). Nie planowała ani nie marzyła, żeby być w tym miejscu, wiec jest wdzięczna za każdą z tych rzeczy.

– Najpierw musisz mieć szczęście: odpowiedni czas, miejsce i osobę, która w ciebie uwierzy – mówi Marta. – Ale dalej to już zależy od ciebie, jak tę szansę wykorzystasz. Dostajesz szansę za to jak wyglądasz, ale reszta zależy już od osobowości. Od tego, czy ludzie z branży będą chcieli pracować z tobą kolejny raz, czy wpiszą cię na czarną listę, bo spędzenie dnia z tobą było męczarnią. Niezależnie od tego, jakie są stereotypy o modelkach, to koniec końców liczy się charakter, podejście do pracy oraz szacunek do innych osób. 

Na sesjach i pokazach nie zawsze panują luksusowe warunki, a Marta ma w pracy i w życiu dodatkową przeszkodę – zmaga się z ciężką chorobą: zapaleniem tarczycy Hashimoto. Kiedy jeszcze nie miała diagnozy, złe samopoczucie psychiczne i fizyczne zdecydowanie było dla niej problemem. Teraz, kiedy zna sposoby, żeby sobie radzić z chorobą, traktuje ją jako wyzwanie.

Modeling nauczył ją cierpliwości. Tu nawet na minutę przed pokazem możesz wypaść z line up’u, a kampania, którą zrobisz, nigdy nie ujrzy światła dziennego. To doświadczenie na pewno przyda jej się w innych dziedzinach.

– Pracuję nad kilkoma projektami – mówi Marta. – Jeden wiąże się z moim zaangażowaniem w #girlpower i prawa kobiet, drugi z własną marką i kolejną firmą, a trzeci to ekscytująca kolaboracja, do której zostałam zaproszona nie tylko jako modelka.

Radę dla początkujących modelek ma jedną. Najważniejsza jest porządna agencja – tylko ona może dobrze pokierować karierą. Warto zrobić research, w dobie internetu nie jest to trudne. Łatwo sprawdzić, kogo reprezentuje dana agencja, jakie zlecenia realizowała. Agencje modelek wyrastają jak grzyby po deszczu, bo niestety na próżności i naiwności młodych osób można łatwo zarobić. Dobre agencje współpracują z rodzicami, jeśli dziewczyny czy chłopcy są młodzi, dbają o edukację i tak na prawdę tylko one mają kontakty do najlepszych marek, magazynów, fotografów. 

 

foto: Bart Pogoda