CLUB C CHAMPIONS: Łukasz Dziewic

fotograf

Jego ojciec był fotografem, co na pewno miało na niego duży wpływ. Od najmłodszych lat biegał z aparatem, robił różne śmieszne zdjęcia. W gimnazjum i liceum fotografował głównie swoje koleżanki. Po maturze wyjechał na dwa lata do Paryża, gdzie zajmował się stricte reporterskimi zdjęciami. Wychodził na kilka godzin z domu z aparatem i rzucał się w wir miasta. Spotykał po drodze mimów, muzyków, artystów ulicznych, kloszardów. Najlepszą opcją było po prostu się zgubić.

Ale wszystko tak na dobrą sprawę zaczęło się, kiedy przeprowadził się do Warszawy. Nie ukrywa, że w rodzinnym Tarnobrzegu nie miał aż tak wielu możliwości. 

 

 

– Ni stąd, ni zowąd zadzwonił do mnie asystent Zienia i powiedział, że robimy sesję – opowiada Łukasz. – Nie mam pojęcia, jak mnie znalazł, ale to było niesamowite, bo zawsze chciałem z nim pracować. Zrobiliśmy wtedy lookbooka ślubnego. Sesja była u niego w butiku. Czterdzieści pięć sukien ślubnych. 

Sesja dla Zienia otworzyła mu sporo drzwi, pojawiły się zlecenia, ludzie polecali go dalej. 

Jest samoukiem. Gdyby potrafił malować i rysować, to pewnie poszedłby na ASP, ale ma dwie lewe ręce. Myślał też o studiach w filmówce albo w szkole fotograficznej w Opawie, ale jakoś się nie złożyło.

Może dlatego, że miał trochę pod górkę. Od samego początku najbardziej zależało mu na tym, żeby się usamodzielnić, nie musieć brać pieniędzy od rodziców. Starał się robić jak najwięcej zdjęć, żeby tylko zarabiać.

Planów na przyszłość na razie nie ma. Jest na etapie zmiany mieszkania, instalowania się w nowym miejscu. To bardzo ważne, żeby mieć swoje miejsce do pracy.

 

 

Najlepszą rzeczą, która przytrafiła mi się dzięki tej pracy jest to, że poznałem miłość mojego życia – mówi Łukasz. 

Jeżeli chodzi o marzenia, ma jedno: Nowy Jork. Bardzo by chciał się tam przeprowadzić i pracować. 

Na razie będzie dalej robił zdjęcia. W zawodzie fotografa najważniejsze jest to, żeby robić swoje projekty od początku do końca. I żeby wszystkie robić na 110 procent. 

– Jeżeli nie jesteś zadowolony z sesji, zrób ją jeszcze raz – tłumaczy Łukasz. – Zawsze można coś poprawić. Zdjęcie musi przedstawiać dokładnie to, co chcesz na nim pokazać. Wtedy przekonasz widza, że nie jest udawane. Spojrzy na zdjęcia i powie: „O, fajne”. I jeszcze jedno – lepiej nie przeginać z Photoshopem.