„Ciemność”. Reportaż z wnętrza ziemi

Hector Tobar „Ciemność” tłum. Tomasz Bieroń Dowody na Istnienie

Żaden z 33 górników, którzy 5 sierpnia 2010 r. rozpoczynali kolejną zmianę w podziemiach kopalni miedzi i złota San José w Chile, nie przeczuwał, że spędzi w niej kolejne dwa miesiące. Kilkusetmetrowy obryw skalny zablokował im drogę wyjścia na powierzchnię i tylko cud (zresztą jeden z wielu) spowodował, że nikt w tej katastrofie nie zginął. Tym zwykłym robotnikom, często nie potrafiącym nawet dobrze pisać i czytać, przyszło zmierzyć się z przerażająca perspektywą śmierci głodowej w położonym ponad 700 metrów pod powierzchnią ziemi schronie. Przez pierwszych 17 dni nie wiedzieli nawet, czy prowadzona jest jakakolwiek akcja ratownicza, a jedzenie, które znaleźli, miało wystarczać na dwa dni. Dopiero przebicie wąskiego kanału komunikacyjnego dało im nadzieję na ratunek.

Jeszcze pod ziemią wszyscy górnicy solidarnie zawarli pakt, że swoją historię opowiedzą tylko raz. Szczęśliwie trafiła ona do Hectora Tobara, który uczynił z niej nie tylko przewidywalną opowieść o stojących na granicy życia i śmierci ludziach, ale pokazał ich w oku medialnego cyklonu, gdy stali się „świadomymi albo nieświadomymi obiektami globalnej rozrywki”. Wraz z pierwszymi posiłkami trafiły bowiem w głąb ziemi kamery i mikrofony. To nie wycieńczenie, strach przed śmiercią, choroby i ciemność, a nawet zaniedbania właścicieli kopalni są głównym „złym” w tym reportażu. Spodziewana sława, profity i pieniądze zżerają górników równie mocno, co towarzysząca im w zawilgoconych korytarzach grzybica

Przez dwadzieścia dni głodu i rozpaczy zawsze byliśmy solidarni, ale kiedy zaczęło zjeżdżać na dół jedzenie i sytuacja trochę się poprawiła, ludzie powystawiali pazury i chcą udowodnić innym, kto jest największym twardzielem. Czekające na zewnątrz miliony odbierają niektórym rozum…

Autor spędził trzy lata na rozmowach z górnikami, ich żonami, kochankami, przyjaciółmi… spotkał się łącznie z kilkuset osobami, zebrał rewelacyjną wiedzę faktograficzną, której ogrom nie nuży. Nie zagłębiamy się w specjalistyczny wykład o ratownictwie górniczym, nie poznajemy historii życia tak naprawdę przeciętnych mężczyzn, którym zadziwiająca historia przydarzyła się właściwie przypadkiem – dzięki mistrzowskiemu pióru Tobara mamy wgląd najsilniejsze emocje, którymi wypełniona jest ta opowieść. Nie da się nie płakać ze wzruszenia (a płakali również w „The Independent”, „The New York Times” i „The Washington Post”, według notki na okładce), gdy górnicy pierwszy raz widzą przebijający się do nich świder. Słaniając się na nogach, znaczą go farbą na czerwono i przyklejają wiadomość „Wszystko dobrze. Jesteśmy w schronie. Trzydziestka trójka”.