„Chodź tu”, czyli Przybysz z kosmosu

źródło: Kayax

Młodsza z sióstr Przybysz jest prawdziwym wulkanem energii. Wokalistka, która na przestrzeni lat udzielała się w wielu muzycznych projektach – Rita Pax czy Sonar Soul to tylko niektóre – odrzuca duchy przeszłości, rezygnuje z artystycznych pseudonimów i nagrywa pierwszy solowy album pod własnym nazwiskiem.

„Chodź tu” to przyjemna zabawa ciepłymi stylistykami spod znaku muzyki soulful. Przybysz momentami chce być jak Nai Palm z Hiatus Kaiyote („Drewno”), gdzie indziej nawija pod beaty, których nie powstydziłby się Gaslamp Killer czy Mono/Poly („Papadamy” czy „Buy Me a Song”), a w „No Entrance” brzmi jak wczesna Christina Aguilera. Artystka w dość zręczny sposób przeskakuje pomiędzy melodeklamacją i rapem a soczystym śpiewem, któremu blisko do zmysłowego R’n’B.

Przybysz eksploruje tereny związane z czarną muzyką i mocno buja słuchaczem. „Chodź tu” to plastyczne, newjazzowe aranżacje doprawione skocznym bitem, siłą damskiego wokalu i tekstami, które niosą za sobą jasne przesłanie. Jak się okazuje – polska muzyka rozrywkowa może być atrakcyjna i nie musi trącić banałem. W singlowym „Pirx” artystka rapuje: “ja jestem Przybysz z kosmosu” i w sumie trudno się z tym nie zgodzić.