Muzyka

4.0

Muzyka: „Suzi Ecto” Call Super

Siadając do odsłuchu debiutanckiego albumu Call Super, byłem przekonany, że będzie to kolejna brudna technopłyta. Gdy po intrze „Suzi Ecto” usłyszałem track brzmiący raczej jak utwór Lone’a w lekkiej depresji, byłem co najmniej zdziwiony. Muzyka, którą Call Super zaprezentował na tym wydawnictwie, pozwoliła mi w końcu stać się jego prawdziwym fanem.

3.0

Muzyka: Slow Club „Complete Surrender”

Coraz więcej w twórczości Slow Club melancholii, dojrzałości nie tylko emocjonalnej, ale też twórczego okrzepnięcia, pewności siebie. W wypracowaniu szlachetnego brzmienia pomógł im producent Colin Elliot.

5.0

Muzyka: „Comune” Goat

Tymczasem Szwedzi po raz kolejny pokazali, że skandynawskie granie ma większe ambicje niż odgrzewanie klasyki i plastikowy fiński metal. „Commune” to płyta o wiele trudniejsza od wydanego dwa lata temu „World Music”. Tu już nie ma trików, które zadziałają na każdego.

4.0

Muzyka: „Floating Underwater” Tanabe

Efektem jest jedno z najlepiej brzmiących wydawnictw ostatnich lat. Oparte na lekkich połamanych bitach, melodyjne pady co jakiś czas dostają wsparcie mocniejszego basu, co tworzy idealną mieszankę lo-fi z hip-hopem. Muzyka na lato i do machania głową.

4.0

Muzyka: „Royal Blood”

W dzisiejszych czasach nawet hasła typu „rock is dead” są martwe. Rock jeszcze nie całkiem zdążył wyzionąć ducha, kiedy zabrano się za jego wskrzeszanie. Zbawiciele przyszli i zbawiają – jest ich dwóch, pochodzą z Brighton, w składzie nie mają nawet gitarzysty, ale ich debiutancka płyta to instant classic.

4.0

Muzyka: Interpol

„El Pintor” to dzieło równie smutne i melancholijne jak cała twórczość Interpolu. W kompozycjach czuć świeżość, energię i radość płynącą z grania. Może dobrze im zrobiło przewietrzenie składu albo czteroletnia przerwa między albumami? Brawo!

5.0

Muzyka: The Bombay Royale

Wyprawa na wyspę Doktora Electrico to soundtrack do wyimaginowanego filmu gangsterskiego z lat 70. Zaczynamy na ulicy Bombaju albo New Delhi. Dziewczęta w sari tańcują, chłopy z wąsem świecą owłosioną klatą i złotym zębem. Klasyka. Potem jednak robi się coraz lepiej i nasi bohaterowie wcielają się w role rodem z filmu „Shaft”, a do symulowanych na gitarach sitarów dołącza złowrogi funkowy bas…

4.0

Muzyka: FKA Twigs

Tahliah Barnett, przypominająca wygenerowaną w 3D lalkę, rozumie jak ważna w dzisiejszych czasach jest warstwa wizualna, umie zabrzmieć zwiewnie, krucho i pociągająco, wie też, że jeśli jej wokal urzeknie tłumy, to w podkładzie może dziać się wszystko, co jej się żywnie podoba.

3.0

Zeitgeist

Zamilska umie wytworzyć odpowiednie ciśnienie akustyczne, zmusić nogi do marszu i chwytliwym samplem wokalnym zjednać sobie mniej zindustrializowanych słuchaczy. Testu długogrającego krążka nie zdała jednak celująco.