„Captain Fantastic” reż. Power to the people

„Captain Fantastic” to film na wskroś anarchistyczny. Z jednej strony jest ostrą krytyką kapitalizmu i konsumpcjonizmu, z drugiej pochwałą alternatywnego modelu nauczania, hołdem oddanym środowisku naturalnemu. Świata, w którym zamiast świąt Bożego Narodzenia obchodzi się urodziny czołowego amerykańskiego myśliciela XX wieku Noama Chomsky’ego. Żartobliwie można by stwierdzić, że ten film ma szansę podzielić widzów w Polsce jeszcze bardziej niż „Pokot” Agnieszki Holland.

Reżyser Matt Ross, którego możemy kojarzyć z roli w popularnym serialu „Dolina krzemowa”, jest także autorem świetnie pomyślanego scenariusza. Zadanie miał niełatwe, bo bohaterów w „Captain Fantastic” jest co najmniej kilku. Prym wiedzie Ben (w tej roli Viggo Mortensen), głowa rodziny, ojciec sześciorga dzieci, który wychowuje swoje pociechy z dala od cywilizacji. Młodzi bohaterowie spędzają dni na morderczych treningach, tak fizycznie, jak i mentalnie.

Według Bena równie istotna co wiedza książkowa jest bowiem umiejętność zdobycia pożywienia czy nastawienia złamanej kończyny. Ważne jest, że Ross nie zaniedbuje żadnej z postaci. Od najstarszego, wchodzącego w dorosłe życie Bo, po najmłodszych Nai i Zaję. Swoją drogą znakomicie spisał się reżyser castingu. Rysą na wizerunku tej utopii oraz szczęśliwej rodziny jest historia żony Bena i matki dzieci. Kobiety, która cierpiała na poważne zaburzenia psychiczne i będąc w szpitalu, popełniła samobójstwo. Dla najbliższych, chcących oddać jej hołd, będzie to oznaczało jedno. Powrót do świata, w którym królują otyli ludzie i zatruta woda, czyli coca-cola. W tym momencie „Captain Fantastic” zamienia się w to, co Amerykanie nie od dziś robią najlepiej, czyli kino drogi. Chwilami zabawne, chwilami wzruszające, zawsze natomiast szczere i prawdziwe.


„Captain Fantastic”
reż. Power to the people
obsada: Viggo Mortensen, George MacKay, Charlie Shotwell
USA 2016, 118 min 
UIP, 10 marca
Ocena: 5