Cafe Kulturalna ma 15 lat. Bardzo osobista kartka urodzinowa od naszej redakcji.

Źródło: facebook.com/CafeKulturalna

Nie potrafię wyobrazić sobie Warszawy bez Kulturalnej. Nie i już. Do dziś pamiętam, jaka ogarnęła mnie trwoga, gdy pięć lat temu poszła fama, że dyrektor Teatru Dramatycznego ma zamiar zlikwidować lokal. „To nie może się wydarzyć.” – pomyślałam – „Gdzie ja teraz będę chodziła na koncerty?”. Bo prawda jest taka, że potrafiłam tam bywać kilka razy w tygodniu, bo po prostu tyle dobrego się w Kultu działo. Odczułam więc wielką ulgę, gdy okazało się, że – dzięki bardzo szybkiej reakcji fanów – klubokawiarnia dalej będzie działać w Pałacu Kultury.

A dlaczego to miejsce jest dla mnie tak ważne? Nie tylko dlatego, że od lat można tam smacznie zjeść czy spotkać się ze znajomymi na kawkę lub wino; nie tylko dlatego, że odczarowało PKiN; nie tylko dlatego, że można tam przyjść z psem, który zostanie odpowiednio ugoszczony; nie tylko dlatego, że angażuje się w rozmaite akcje społeczne; nie tylko dlatego, że redakcja Aktivista regularnie odbywa tam swoje kolegia. Dla mnie nie do przecenienia jest rola Kulturotwórcza tej klubokawiarni. Agnieszka Łabuszewska, właścicielka Kulturalnej, nie bała się ryzyka i chwała jej za to. Zatrudniani przez nią kaowcy konstruowali program często po brzegi wypełniony muzyczną awangardą, często wręcz bezkompromisowy. To tu niejednokrotnie grywali muzycy związani ze środowiskiem Lado ABC, to tu jeszcze na długo przed osiągnięciem dzisiejszej sławy występował duet Syny, to tu wreszcie można było dwukrotnie usłyszeć eksperymentującą saksofonistkę z Chicago, Matanę Roberts. Gitarowe brzmienia, elektronika, jazz i hip hop – wszystkiego po trochu, ale zawsze z wyczuciem, zawsze raczej w wersji nieoczywistej czy poszukującej niż popularnej. Tak oto program Kulturalej bardzo często celował w moje gusta, ale również je kształtował.

Tutaj też rodziły się lub rozwijały rozmaite inicjatywy muzyczne, jak Warsaw City Rockers (dziś ekipa prowadząca inne ważne dla mnie miejsce w Warszawie, czyli Pogłos), Brutaż czy Distorted Club, tu przez lata funkcjonował świetny soundsystem DJa Envee’go „Niedźwiedź w lesie”, tu wreszcie po raz pierwszy grały niepokorne składy DJskie BADBITCHES (którego – tak się składa – jestem częścią) i Horse Fashion. Słowem – Kulturalna wyznaczała miejskie trendy.

Ze smutkiem przyznaję, że piszę o tym wszystkim w czasie przeszłym, bo ostatnio mniej się tam dzieje koncertowo, ale mam nadzieję, że to tylko chwilowy impas. Tak czy siak, Kulturalna już na stałe ma swoje miejsce w moim sercu, a całej pracującej tam ekipie życzę dużo dobrego i żeby jeszcze dużo dobrego nam dała. 100 lat!

Tekst: Anna Chojnacka