Blanck Mass – World Eater

Solowy projekt Benjamina Powera z Fuck Buttons to rzecz o sporej sile rażenia. Po zimnym debiucie i bardziej organicznym „Dumb Flesh” przyszedł czas na rozwinięcie tematu. Blanck Mass dokonuje pełnej dekonstrukcji muzyki elektronicznej będącej mieszanką glitchu, IDM-u, trance’u i noise’u.

Power zaskakuje podejściem do budowania kompozycji, w wyniku czego otrzymujemy uporządkowany i majestatyczny hałas. Produkcja cieszy dbałością o krystaliczność brzmienia, a sposób, w jaki jej autor dekonstruuje samplowanie, selekcjonuje je i zniekształca jest godny podziwu. Artysta nie stara się przemycać pomysłów z Fuck Buttons – „World Eater” to autonomiczny byt. Zachwyca konfrontacja subtelności z czystą agresją celującą w ekstremalne rejony elektroniki vide „Rhesus Negative”. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że „Please” i „Silent Treatment” (orkiestralność tego utworu to jakiś kosmos) to numery najwyższej próby i absolutny singlowy top ostatnich miesięcy. Crème de la crème stanowi natomiast mój ulubiony utwór na płycie – „Hive Mind”, w którym podniosłe wokalne sample zostały zatopione w gęstej dźwiękowej lawie. Pięknie się rozwija ta pozbawiona jakichkolwiek wad kompozycja. Blanck Mass w duchu dekonstrukcji i przesuwania kolejnych barier nagrał wyśmienitą płytę, pozornie przystępniejszą, ale niepozbawioną eksperymentalnego kunsztu. Dzięki temu, obcowanie z „World Eater” to intensywna przyjemność, w której brak miejsca na imitację.


Blanck Mass
World Eater
Sacred Bones
5/5