Bezczelne zakonnice i pies Fullera. Kontynuujemy nasz subiektywny Top 10 American Film Festivalu

źródło: materiały prasowe

American Film Festival po raz kolejny zaskakuje różnorodnością – w programie ósmej edycji tradycyjnie znalazło się miejsce zarówno dla małych, niezależnych produkcji, oscarowych faworytów, jak i intrygujących dokumentów czy filmów zacierających granice między gatunkami.

Spośród wszystkich propozycji wybraliśmy dla was 10 mniej głośnych tytułów, których nie można przeoczyć.  O kilku z nich już pisaliśmy TU, TU i TU. Czas na kolejne dwa filmy:

The Little Hours
reż: Jeff Baena

Komedia, która nie mogłaby powstać w Polsce. W trzecim filmie Jeffa Baeny frywolna igraszka rodem z „Dekameronu” Boccaccia łączy się z absurdalnym humorem w stylu Monty Pythona. Alessandra, Fernanda i Genevra (w jednej z ról jak zwykle świetna, zblazowana Aubrey Plaza) to trzy średniowieczne zakonnice, które niewiele mają wspólnego ze stereotypowym wyobrażeniem tej profesji. Nieposłuszne i bezczelne wobec biskupa, nieuznające żadnych norm i sfrustrowane seksualnie. Ich życie dodatkowo utrudnia przystojny wieśniak, który pewnego dnia przybywa do klasztoru, by skryć się przed swoim panem. Tak mogłoby wyglądać „Na pokuszenie”, gdyby Sofia Coppola miała trochę więcej poczucia humoru.

źródło: materiały prasowe

„White dog”
reż: Samuel Fuller

Reżyser legenda, który inspirował zarówno Jima Jarmuscha, jak i Jeana-Luca Godarda. Hollywoodzcy producenci go nienawidzili, a publiczność nie była przygotowana na jego radykalne podejście do materii filmowej i zdecydowane poglądy. W tym roku American Film Festival przygotował retrospektywę niszowych dzieł Samuela Fullera. Oprócz „Shock Corridor” nie można ominąć seansu „White Dog” – historii psa trenowanego do ataków na Afroamerykanów, którego nowy właściciel stara się oduczyć agresji. Dosadny, po latach wciąż robiący wrażenie film wbrew intencji twórców został przez niektóre środowiska uznany za rasistowski i wycofany z kin. To rzadka okazja, by zobaczyć go na dużym ekranie.