„Aż do piekła” – no pasarán

 

Co by się stało, gdyby Clint Eastwood nie stał na baczność przed amerykańską flagą? Może w końcu nakręciłby spełniony gatunkowo i intelektualnie satysfakcjonujący prawdziwek z nieprzewidywalnej prerii. Ktoś go jednak ubiegł – David Mackenzie, reżyser „Aż do piekła”.

Spotkania rodzinne nie zawsze przebiegają w miłej atmosferze. Niektóre kończą się niezłą rozróbą. Jeden z braci to natural born robber, który sprawnie wybija zęby normom społecznym. Drugi to żółtodziób w branży, którego wyższe cele popychają do współpracy z bratem. Tannerowi przyświeca potrzeba pozostania teksańską legendą, choć to droga w jedną stronę. Toby chce zaś ocalić rodzinną farmę i pragnie, by biedy nie odziedziczyły po nim jego dzieci. Jedynym sposobem spełnienia tych postanowień w kraju, w którym gospodarka jest zrujnowana, okazuje się okradanie banków. Za duetem podąża dwóch strażników, których charyzmatyczny bromance i niewinne złośliwości wpisują się w narrację demitologizującą Amerykę.

Reżyser nie bez przyjemności inhaluje się ciężkimi wyziewami przetrawionej whiskey, tworząc kino mocno zaangażowane, poruszające ważne kwestie historyczne i umiejętnie opowiadające o zapaści USA. David Mackenzie próbuje zrobić z naszych bohaterów trochę Robin Hoodów, ale nie wykuwa ckliwych historyjek o szlachetnych łobuzach. To więcej niż sowizdrzalski trip do wnętrza świata samotnych wilków, to parafraza „Jądra ciemności” znajdującego się w samym centrum Ameryki. Tak, tej, która tak długo tkwiła w swoim śnie, że zaspała. Śniony koszmar okazał się jawą. „Aż do piekła” jest szalenie temperamentną historią, która nie pokazuje rewolwerowców w samo południe, lecz gorzką refleksję o walce klas przez całą dobę.

autor: Bernadetta Trusewicz


Aż do piekła

(„Hell or High Water”)

reż.  David Mackenzie

obsada: Jeff Bridges, Chris Pine, Ben Foster

USA 2016, 102 min

Kino Świat, 2 września

FILM

4A!