Jamie xx w kolorze

Chcieliśmy porozmawiać z Jamiem xx o jego nowej płycie i zbliżającym się warszawskim koncercie. Niestety muzyk nie był specjalnie rozmowny. Po tym doświadczeniu jedno wiemy na pewno. Jamie to prawdziwy introwertyk. Jego wrażliwość i elokwencja ujawniają się dopiero w muzyce.

2.0

Muzyka: David Sylvian

Ten ponad 60-minutowy kawał nawiedzonej, niepokojącej muzyki (płyta zawiera jeden utwór) powstał we współpracy m.in. z jednym z największych magików eksperymentalnej elektroniki Christianem Fenneszem oraz malarzem dźwiękowych pejzaży Stephanem Mathieu. „There Is…” jest przede wszystkim ilustracją dźwiękową do wierszy amerykańskiego poety Franza Wrighta z jego zbioru „Kindertotenwald”.

3.0

Muzyka: „Worship the Sun”

Wydawałoby się, że psychodelia to ostatnimi czasy domena Brytyjczyków – sukcesy święci Horrors, ich śladem podążają Toy i Temples, a na tegorocznego Offa dotarli doskonali Hookworms. Tymczasem ze Stanów, a konkretnie z Zachodniego Wybrzeża (a jakże!), też płyną w świat dźwięki kwaśnych gitar.

3.0

Muzyka: „Bring Us Together”

Skandynawowie, a Duńczycy w szczególności, mają rękę do błyskotliwego popu. Jeśli banał – to jako świadomy środek artystyczny, jeśli plastik – to tak cukierkowy, że nie sposób go brać na poważnie. Asteroids to wręcz sztandarowy przykład takiego grania.

4.0

Muzyka: „The Dew Lasts an Hour”

Pochodzący z różnych części świata członkowie Ballet School najpierw zachwycili nas singlem „Heartbeat Overdrive” i EP-ką „Boys Again”. Naszą miłość do kapeli podsycił warszawski występ, po którym nie mieliśmy wątpliwości, że Ballet School to pod względem koncertowym jeden z najlepszych nowych zespołów.

3.0

Muzyka: Slow Club „Complete Surrender”

Coraz więcej w twórczości Slow Club melancholii, dojrzałości nie tylko emocjonalnej, ale też twórczego okrzepnięcia, pewności siebie. W wypracowaniu szlachetnego brzmienia pomógł im producent Colin Elliot.

4.0

Muzyka: „Royal Blood”

W dzisiejszych czasach nawet hasła typu „rock is dead” są martwe. Rock jeszcze nie całkiem zdążył wyzionąć ducha, kiedy zabrano się za jego wskrzeszanie. Zbawiciele przyszli i zbawiają – jest ich dwóch, pochodzą z Brighton, w składzie nie mają nawet gitarzysty, ale ich debiutancka płyta to instant classic.