Ancestral Elephants „Indigena” – recenzja

To pewnie jeden z bardziej undergroundowych wykonawców, o jakich kiedykolwiek pisaliśmy w naszym dziale z recenzjami. W chwili powstawania tego tekstu Ancestral Elephants mieli dokładnie 615 fanów na Facebooku!

Nie przeszkodziło im to jednak w nagraniu płyty, która będzie grzała wasze uszy i serca tej jesieni. Holenderski kolektyw to specjaliści od chillowej elektroniki w klimacie new age i psycho. W Polsce ze świecą szukać takich dźwięków na dużych imprezach, ale w innych krajach każdy szanujący się festiwal elektroniki rozstawia namiot, pod którym rozbrzmiewają słoneczne kojące dźwięki. Ancestral Elephants mają na swoim koncie aż cztery krótkometrażowe wydawnictwa. Tegoroczne jest chyba najbardziej przystępne dla neofitów.

Główną osią całej produkcji są genialne wokale, w tym te, których użyczyła azjatycka wokalistka Aluna. Znajdziecie tu też obowiązkowe dla gatunku i zapowiadane przez tytuł („indigena” to po hiszpańsku „rdzenny”) szamańskie klimaty. Tej zimy nie znajdziecie lepszego substytutu biletu na południową półkulę!

-->