Adele – podniośle i asekurancko

Adele
„25”

Trzecia płyta Adele jest dokładnie taka jakiej się spodziewaliśmy – asekurancka. Nie znaczy to, że jest to album zły. Chyba każdemu artyście, który został okrzyknięty zbawcą branży muzycznej (choćby w aspekcie finansowym), trudno wejść do studia bez uczucia presji całego świata. Adele też chyba miała z tym problemy, bo „25” to zbiór piosenek ładnych, przyjemnych, przygotowanych z kilkoma producentami i absolutnie bezpiecznych. R-e-w-e-l-a-c-y-j-n-y i lekko ironiczny singiel „Hello” doskonale wpisuje się w stylistykę podniosłych i strzelistych ballad, więc właściwie niczym nie zaskakuje. No może jedynie klasą samej kompozycji, bo to zdecydowanie jedna z najlepszych w dorobku Brytyjki.


Na tle takiej piosenki każda inna z „25” wypada trochę blado. Składają się one na solidny i przyjemny materiał, nieco mdły i nudny, ale z momentami. Refren w „I Miss You” jest świetny, „All I Ask” pomimo wokalnych popisów godnych talent show broni się rozdzierającą dramaturgią, a „Water Under the Bridge” to wdzięczne i niebanalne nawiązanie do popu lat 80., czyli jednego z najlepszych okresów w muzycznym mainstreamie. Podsumowując – prezent pod choinkę już macie.

Dodaj komentarz