3 koncerty, których nie można ominąć na Tauron Nowa Muzyka

Muzyka teraźniejsza

Ludzie mają tendencję do wybiegania myślami w przyszłość. Że niby tam gdzieś, za ileś lat, czai się to, co lepsze, ciekawsze, bardziej spektakularne i superczadowe. Odmieniana przez wszystkie przypadki muzyka przyszłości dla wielu jest więc synonimem kunsztu, jakości i progresywnego myślenia. I to przez nich m.in. szeroko rozumiana elektronika – choć jej historia trwa już ponad sto lat – wciąż uznaje się za futurystyczną, jakby była obca współczesnemu człowiekowi, nie do końca zrozumiała dla przeciętnego zjadacza hitów. Z dobrym techno, glitch-hopem, dubstepem czy jakimkolwiek innym gatunkiem powstałym na bazie syntezatorów, sampli i efektów jest natomiast podobnie jak z dobrym science fiction – za pomocą obco brzmiących, nieoswojonych jeszcze technik i pomysłów opowiada o tym co teraz, w tym momencie, w tej sekundzie, TERAZ! O człowieku, targających nim emocjach, odprawianych przez niego rytuałach i zależnościach zachodzących pomiędzy nim a otoczeniem. Bo muzyka – podobnie jak wszystko inne – zawsze powstaje na bazie tego, co już było, i tylko od danego artysty zależy, czy będzie zerkał za siebie, czy ze swadą patrzył w przyszłość. Jeśli będzie zbyt nostalgiczny, ugrzęźnie w przeszłości, jeśli będzie stał w miejscu, to w końcu zacznie się cofać, jeśli natomiast będzie szukał nieznanego, przy odrobinie szczęścia nagra wreszcie nową muzykę. Nowa muzyka jest bowiem tym, co mamy najlepszego, najciekawszego, najbardziej spektakularnego i superczadowego. I trzeba się śpieszyć, by ją usłyszeć, bo za chwilę może być już muzyką przeszłości.

Festiwal Tauron Nowa Muzyka od dziesięciu już lat – nie zważając na gatunkowe podziały, mody i szkodliwą segregację dźwięków na trudne i łatwe, ambitne i przystępne – prezentuje słuchaczom tę właśnie muzykę. Muzykę teraźniejszą, nagłą i aktualną. Często zaskakującą, niekiedy gwałtowną i szybką, zawsze jednak ustawioną frontem do przyszłości – gotową na zmianę, otwartą na wpływy i chętną wejść w dialog. Słuchajcie jej. TERAZ! A dokładnie od 20 do 23 sierpnia.

3 koncerty, których nie można ominąć

1. Jeff Mills & NOSPR


Ostatnimi czasy znów wyjątkowo aktywny, zawsze progresywnie myślący, legendarny producent techno z Detroit na zakończenie festiwalu dokona kolejnej próby lotu w kosmos. Paliwo tym razem dostarczy mu Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia pod batutą Christophe’a Mangou.

2. Tyler the Creator


Pamiętajcie, nie róbcie niczego, co ten typ powie ze sceny. To wszystko pieprzona fikcja. I jeśli by się coś stało, nie wińcie go za to, biała Polsko, pieprzyć listę Nowaka.

3. Sherwood & Pinch


Dwa pokolenia brytyjskich brzmień soundsystemowych – reprezentowanych przez dwóch producentów – spotykają się na wspólnej płaszczyźnie basu i rytmu. Dub – w uszach publiki – zmieni się w dubstep, by po chwili znów wrócić do korzeni.

Zobacz także:

Jamie xx – „In Colour”

The xx, muzyczna Alma Mater Jamiego Smitha, po świetnym debiucie nie zdołała w ciekawy i konsekwentny sposób rozwinąć swojego brzmienia. Stojący za kontrolerami i maszynami perkusyjnymi Jamie – mózg tej łzawej szajki – nie próżnował przez ostatnie lata. Debiutancki studyjny album 26-latka to efekt zarówno jego wycieczek po piwnicznych klubach w londyńskim Hackney, jak i tęsknych spojrzeń rzucanych w stronę Karaibów. Czytaj dalej…

Roisin Murphy zagra w Warszawie i Poznaniu!

Po udanym koncercie na festiwalu Audioriver, Róisín Murphy wróci do Polski jesienią, by zagrać dwa koncerty klubowe. Wejściówki trafią do sprzedaży w najbliższą środę, 29 lipca. Czytaj dalej…

Dodaj komentarz

-->