W 2017 będziemy anty-modelkami

Wszyscy narzekają na 2016 rok. Nie do podważenia jest jednak fakt, że w minionym roku wydarzyło się coś, co w znaczącym stopniu zmieniło podejście mediów do modelingu, traktowania ciała i kanonu piękna. I zrobiło to bardzo dobrze. Dziewczyny (ale także i chłopaki) zaczęły coraz odważniej pokazywać całemu światu swoje nieidealne ciała. Cellulit, duże pupy, niesymetryczne rysy twarzy, brak makijażu, rozstępy i włosy pod pachami… Na Instagramie i innych mediach społecznościowych coraz częściej spotykaliśmy manifesty dziewczyn, które nie zgadzały się na kreowanie sztucznego wizerunku kobiet, na okładki magazynów przedstawiające wydłużone o 30 % nogi, twarz wygładzoną w Photoshopie i idealnie płaskie brzuchy. „Nie wyglądamy tak w rzeczywistości!” czytaliśmy na wielu blogach, stronach internetowych i kontach prywatnych osób, a także celebrytów. Dziewczyny zmywały makijaże, pozowały do zdjęcia nie ukrywając fałdek na brzuchach i krzyczały capslockiem „Nie ma złego sposobu na bycie kobietą!” W 2016 nauczyliśmy się wiele o akceptacji własnego ciała, o tym, że sylwetka, do której media nakazują nam dążyć, nie powinna być naszym celem. Celem ma być pokochanie swojego ciała w całości. Takim, jakie jest.

Jeśli zastanawiacie się, jak odnieść się ma do tego branża modowa, jak w trend „bodypositive” wpiszą się agencje modelek, podpowiadamy – oni także mogą się do tego dostosować. W sieci coraz głośniej robi się o anty-agencjach, które nie traktują modelek jak wieszaków na ubrania, pokazują różnorodność, a o wyborze osób znajdujących się na zdjęciach decyduje przede wszystkim osobowość i charyzma.

aaaan

Puszysta, ruda, z kolczykiem w nosie?

Bycie modelką to marzenie dużej części nastolatek. Nie zdają sobie jeszcze sprawy z tego, jak wiele stresu je czeka, jak bardzo ich ciało zostanie wystawione na ostre szpony agentów, innych modelek a najczęściej – ich samych. Problemy z odżywianiem, zaburzenia postrzegania własnej osobowości to często następny krok kariery. I ostatni.

Czy istnieje alternatywa agencji, w którym młode aspirujące modelki mogą spełnić swoje marzenie? Tak. Poznajcie jedną z nich, nazwaną Anti-Agency.

Agencja założona została w 2013 roku przez Lucy Greene i Pandorę Lennard. Na czym polega jej fenomen? Założycielki postanowiły zatrudniać osoby nie na podstawie portfolio i idealnych wymiarów. Z kandydatami i kandydatkami rozmawiają i decydują o wyborze na podstawie osobowości, talentów i pasji. W cenie są znaki szczególne: włosy w nietypowym kolorze, kolczyki, tatuaże, czyli wszystko to, co nie jest mile widziane w tradycyjnych agencjach.

aaan

Modele i modelki biorą udział w kampaniach reklamowych takich firm jak H&M, Nike, Missoni, TOPSHOP, Burberry, Louis Vuitton, Asos, czy Marc Jacobs. Oczywiście, nie jest to jedyna agencja, która działa na takich zasadach. Trzymamy kciuki, by było ich coraz więcej, a dziewczyny nie wstydziły się tego, że ich ciało odbiega od nierealnego, lansowanego przez media kanonu piękna. Niech 2017 rok będzie rokiem akceptacji, miłości do samego siebie i różnorodności.

aaa