11 minut – reż. Jerzy Skolimowski

11 minut – właśnie tyle potrzeba, by najnowszy film Jerzego Skolimowskiego wyparował z głowy. Konceptualny obraz zasłużonego reżysera imponuje stroną formalną. Szacunek budzi zwłaszcza świetny montaż Agnieszki Glińskiej, za który została ona nagrodzona na festiwalu w Gdyni. Nie tylko fani filmowych puzzli ukłonią się przed nią z uznaniem. Montażystka musiała tak ułożyć poszczególne sceny, by widzowie byli przekonani, że oglądamy tę samą chwilę z życia różnych bohaterów. I tak przez tytułowe 11 minut.

Postaci mijają się na ulicach i w budynkach. Nie są jednak ze sobą powiązane, nie oddziałują na siebie jak w filmach Alejandro Gonzáleza Iñárritu, który wielokrotnie sięgał po podobną koncepcję. U Skolimowskiego przypadkowi ludzie nie mają na siebie wpływu.Łączy ich coś innego – naznaczenie fatum. Spotkają się w dramatycznym finale, którego nadejście można odczuć od pierwszych minut. Zresztą to właśnie puenta zachwyciła zachodnich krytyków w Wenecji, gdzie film był pokazywany – jako jedyny z Polski – w konkursie głównym. Jeden z włoskich dziennikarzy powiedział, że nie widział w kinie tak uderzającego apokaliptycznego zakończenia od czasu „Zabriskie Point” Michelangelo Antonioniego.

11 minut – właśnie tyle potrzeba, by najnowszy film Jerzego Skolimowskiego wyparował z głowy.

Za obrazem Włocha, przez wielu uważanym za najgorszy w jego dorobku, stała niepokojąca diagnoza kapitalistycznego społeczeństwa, dążącego do zagłady na własne życzenie. Za „11 minutami” nie stoi równie mocna wymowa. Trudno oderwać ten film od kontekstu. Jerzy Skolimowski zrobił go po stracie syna. Dzięki niemu przerwał twórczą niemoc, która ogarnęła go po osobistej tragedii. Ból, tęsknotę, symbole budzące niepokój (np. latający w filmie zbyt nisko samolot jednoznacznie kojarzy się z 9/11) widać w każdym kadrze. Jednak silne emocje, które film wzbudza, kończą się wraz z seansem. Po 11 minutach od projekcji przestajemy o nich pamiętać. Tak jak cały film i emocje są tu tylko konceptem. To za mało, by zdobyć kolejnego Oscara. A to właśnie „11 minut” jest polskim kandydatem do nagrody Akademii w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny.

„11 minut”
reż. Jerzy Skolimowski

obsada: Andrzej Chyra, Dawid Ogrodnik, Agata Buzek
Polska 2015, 81 min
Kino Świat, 23 października
FILM
3A!