10 inspiracji Wojtka Urbańskiego

fot. Filip Blank

Wojtek Urbański – producent muzyczny i kompozytor. Współtwórca projektu RYSY. Obecnie współpracuje z Justyną Święs, tworząc m.in. muzykę do spektakli, a także z Wojtkiem Mazolewskim, koncertuje ze swoim solowym projektem V/O… Nam opowiada o swoich dziesięciu inspiracjach, które stworzyły go takim, jaki jest.

fot. Karolina Wilczyńska

Powierzchnie płaskie

Od dzieciństwa przejawiałem dziwne zainteresowanie stukaniem we wszystkie rezonujące powierzchnie, takie jak: blaty stołów, garnki czy klapy śmietników. Rodzice przez długi czas myśleli, że to nerwica, jednak jakiś czas później ojciec wpadł na pomysł, żeby kupić mi bęben. Niedługo później zawiózł mnie do sklepu muzycznego, z którego wyjechaliśmy z całym zestawem perkusyjnym. Moje życie zmieniło się tamtego dnia nie do poznania. Życie mojej rodziny oraz sąsiadów w promieniu 100 metrów również (grałem w nieodizolowanym pokoju w dotąd spokojnej, mieszkalnej dzielnicy). Mojej pełnej transformacji w muzyka pomógł Tymek Borowski (dziś znany malarz, kiedyś szalony producent), który przyniósł mi pierwszy program do robienia beatów na komputerze. Zwariowałem. To szaleństwo trwa do dziś i jest dla mnie przygodą życia. Dziękuję mojemu tacie oraz Tymkowi za te pierwsze muzyczne inspiracje.

Hip-hop i kolekcja winyli mojej mamy

Po mamie mam kolekcje kilkuset winyli z muzyką z całego świata. Większość z nich przesamplowałem jak szalony. Robiłem wtedy muzykę pod ksywą Frodo. Z płyty San Remo Festival, „Astigmatic” Komedy czy „Odcieni Samotności” Zdzisławy Sośnickiej zrobiłem dwa tuziny beatów, które oddałem później Jimsonowi, Fleshowi i innym podziemnym raperom. Z tym drugim nagraliśmy nawet całą EP-kę Frodo/Flesh „2F”. Dzięki, Mamo, za te płyty!

Aphex Twin i kilku innych świrów

Kiedy płyty do samplowania wyczerpały się, przyszedł głód tworzenia brzmień od zera. W moim studio pojawiły się syntezatory i fascynacja Aphex Twinem, Carlem Craigiem oraz Cristianem Voglem (warto sprawdzić projekt Super Collider), czyli IDM-owymi wygrzewami z pogranicza techno i drum’n’basu. Aphex to geniusz muzyki elektronicznej lat 90’ oraz pierwszej dekady tego wieku, był on dla mnie ogromną instpiracją (szczególnie płyty „Druqs” oraz „Richard.D.James”). „Butter” Hudsona to natomiast jeden z najlepszych albumów, które usłyszałem w drugiej dekadzie.

Jazzanova‚ „In Betwen”, Cinematic Orchestra, Bonobo

Równolegle przeżywałem fascynacje nu-jazzowymi brzmieniami z wytwórni takich, jak Ninja Tune, Compost Records, Raw Fusion czy Sonar Collective. Bardziej melodyczne, około jazzowe, soulowe. Mam nadzieję, że te brzmienia jeszcze kiedyś wrócą, i to z taką siłą, jaką miały wtedy. Płytę „In Between” uważam za jedną z najważniejszych płyt pierwszej dekady lat 2000. Miałem też szczęście wydać w ich wytwórni w 2007 roku swojego pierwszego winyla. Dzięki temu poznałem Maceo Wyro i wiele osób z polskiej sceny, których zainteresowało to, że taki małolat wydaje swoją muzę u zagranicznych tuzów.

Maceo Wyro

Człowiek instytucja, jego pasja do pokręconych beatów zarażała cały kosmos (a na pewno wszystkich tych świrów, którzy zajmowali się robieniem nowoczesnej muzy w Polsce). Cotygodniowe słuchanie audycji „Kosmos” oraz koncerty, które zorganizował w ramach Warsoul, wywarły na mnie ogromny wpływ i sprawiły, że jeszcze mocniej chciałem uczestniczyć w tym nurcie muzycznej kultury. Gdziekolwiek teraz jesteś Maciek, dziękuję!!

Folk i amerykańska muzyka niezależna

Kiedy męczyła mnie produkcja muzyki, chętnie sięgałem po bardziej akustyczne, gitarowe brzmienia. Tu zawsze ukojenie przynosił Devendra Banhart, Animal Collective, Jana Hunter, Vashti Bunyan, Sufjan Stevens. Szczególnie mocno słuchani, kiedy bywałem nieszczęśliwie zakochany.

DJ Koze, Mount Kimbie, Caribou

Mniej więcej rok przed wydaniem „Traveler’a” bardzo intensywnie słuchałem wyzej wymienionych i zdaję sobie sprawę, że miało to wpływ na motorykę oraz pewne produkcyjne decyzje w ramach projektu RYSY. Skoro jesteśmy tym, co jemy, to grając muzykę też na pewno słychać to, czego aktualnie słuchamy. Niewątpliwie w dj’u Koze uwielbiam luz, lekkość i klubową motorykę. Mount Kimbie to z kolei najpiękniejsze podejście do budowania przestrzeni w muzyce, jakie słyszałem. Kocham ich za to, jak delikatny łomot potrafią spuścić słuchaczowi.

Spotkania z innymi artystami

Fot. Agencja Polskiego Radia

Tworzenie w samotności czasem mi służy, jednak to spotkania z innymi artystami są największym źródłem inspiracji. Tu serdecznie wspomnę Łukasza Stachurko, Justynę Święs, Wojtka Mazolewskiego, Baasha, Jagodę Kudlińską z LOR oraz muzyków z zespołu SALK. Każda sesja, umówiona wcześniej lub totalnie spontaniczna, to dla mnie zastrzyk energii na długie miesiące.